Najnowsze artykuły »

17 maja 2012 – 16:00 | 0 komentarzy | Przeczytane 72 razy

Z Ewą Lipską – poetką pokoleniowo związana z Nową Falą, jednak pozostającą wciąż poza tym obszarem, i wciąż funkcjonującą w obszarze niesamowitej prostoty i naturalnej zadumy nad życiem bez przesady i przegadania – rozmawia Bartosz Raducha.

Czytaj całość »
Film
Literatura
Ludzie
Miejsca
Muzyka
Strona główna » Sztuka

Istny Grunwald Mistrza Jana!

Autor: 6 stycznia 2011 – 21:320 komentarzy | Przeczytane 112 razy

fragment "Bitwy pod Grunwaldem" E. Dwurnika

Co widzimy, kiedy wyobrażamy sobie bitwę pod Grunwaldem? Płótno Jana Matejki. Obchody sześćsetlecia wygranej z Krzyżakami mają szansę to zmienić. Mistrz Jan ustąpi, być może, Edwardowi Dwurnikowi, a Feliks Nowowiejski ze swoją Rotą — Tomaszowi Jakubowi Opałce i jego Przestrzeniom[2].

Wystawa Dwurnika to błogosławieństwo dla tych, którzy od dawna marzyli, by przewietrzyć zatęchłe wawelskie wnętrza. Choć Zamek Królewski nie jest instytucją tak konserwatywną, jak wydaje się niektórym, i wystawia czasem artystów współczesnych (wyróżniony w ten sposób został m.in. Władysław Hasior), prace autora Romantyków są czymś więcej niż tylko spojrzeniem na grunwaldzką bitwę z dzisiejszej perspektywy. Obrazy Dwurnika per se — abstrahując od kontekstu ekspozycji — mają charakter prowokacji. Te same dzieła wystawione naprzeciw Matejki wywołują już skandal. Jedna z „kanonicznych klisz rodzimej mitologii”[3], jaką jest Matejkowska Bitwa pod Grunwaldem, wykorzystywana nieprzerwanie od chwili powstania, przez czasy dwudziestolecia międzywojennego, a później PRL-u, aż do dziś, zostaje przez malarza bezpardonowo zdekonstruowana, więcej nawet: wykpiona. Nie chodzi tu jednak o prosty wymiar ludyczny, czyli rozbawienie oglądających kontrastem między jednym a drugim płótnem. W drwinach Dwurnika uwidocznia się rewers tożsamości Polaków (podczas gdy w powadze Matejki — jej awers). Widać, że artysta wyciągnął nauki z lektury obrazu innego szydercy — Stanisława Wyspiańskiego, który swój Grunwald, w nawiązaniu do Matejki, przedstawił jako kłębowisko czarnych linii z flagą Krzyżaków jako dominantą. Ale można też dostrzec, że ma on do przekazania nieco więcej niż autor Wesela. Co to za komunikat? I co to właściwie za obraz?

Na początek garść faktów. Bitwa pod Grunwaldem Dwurnika — obraz powstały w ubiegłym roku — to ogromne, choć mniejsze od Matejkowskiego (276 x 446 cm versus 426 x 987 cm) płótno, malowane farbą olejną w błękitnych i czarnych odcieniach[4]. Od dzieła Matejki Bitwę… Dwurnika różni jeszcze — idąc za rozpoznaniami Marii Poprzęckiej[5] — anonimowość przedstawianych postaci, obecność kobiet i zwierząt (oprócz koni znajdują się tam również słonie i psy), bezład bitwy, zastąpienie rycerstwa plebsem etc., etc. W chaosie tego, co z walki przekształciło się w burdel, nie widać, kto poległ od miecza, a kto od wódki — wszędzie wokół plam przypominających ludzi leżą puste butelki. „Czytelnych” sylwetek jest mało. Bez wątpliwości rozpoznać można szubienice, zarys broni palnej i bagnetów w rękach żołnierzy oraz — na Hołdzie pruskim — bohaterów pierwszoplanowych, którzy sikają na klęczących. Tam też gdzieś w tle majaczą skoczek narciarski czy mężczyzna na szczudłach. To próba „prześwietlenia” mitów narodowych — dawnych, ale i współczesnych, jak na przykład mit Małysza.

W tym kontekście Dwurnik wpisuje się w co najmniej dwie tradycje. Po pierwsze, krytyków Matejki i mitotwórstwa, takich jak cytowany w tytule Boy-Żeleński czy — po części — wspomniany już Wyspiański. Po drugie, tych, którzy malarza uzupełniają i aktualizują, jak choćby Plastige Image z Grunwaldem — obrazem 3D. Dwie sprzeczności w zespoleniu na płótnie ukazują swoją uniwersalność, zyskując przy tym bardzo nowoczesną wymowę. Sam artysta, nazywany przez Andę Rottenberg „piewcą i prześmiewcą Polski powiatowej — brudnej, biednej i skłóconej”[6], nie ukrywa zresztą, że nie malował zreinterpretowanej scenki historycznej, ale „współczesne zmagania mężczyzn w średnim wieku z polskiej wsi i małego miasteczka”[7]. Co ciekawe, walczący, którzy biją się krzyżami zamiast sztachetami, domalowani zostali po sierpniowych wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu. Nie ma w tym jednak nic złego — szczególnie po uświadomieniu sobie politycznego, jeśli nie propagandowego wydźwięku obrazów Matejki. Dwurnik zamienia tylko eksponaty: „tam, gdzie w Hołdzie pruskim stoi król, na moim obrazie jest grupa kiboli, którzy skandują o wielkiej i potężnej Polsce, a u ich nóg klęczą jacyś inni ludzie. […] Tam, gdzie u Matejki jest kościół Mariacki, ja umieściłem interpretację Słońca Andrzeja Wróblewskiego”[8]. I robi to w bardzo przemyślany sposób.

Wystawa prac Dwurnika na Zamku Królewskim na Wawelu (zachodnie skrzydło, drugie piętro) potrwa do 17 stycznia 2011 r. Inauguruje ona działalność Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Prócz tytułowych Bitew pod Gruwaldem oglądać można jeszcze szkice Dwurnika z lat 1955-2010, nazwane „studiami ryjów”. Wstęp wolny.

Daniel Brzeszcz 

_________________

PRZYPISY:

1. Przestrzenie wygrały konkurs Musica Festiva zorganizowany z okazji sześćsetlecia, a Rotę Konopnickiej wykonano pod batutą Nowowiejskiego z okazji pięćsetlecia grunwaldzkiej bitwy.

2. M. Poprzęcka, Polskie pobojowisko, [w:] Edward Dwurnik. „Bitwy pod Grunwaldem” / “The Battles of Grunwald”, katalog wystawy Edward Dwurnik. „Bitwy pod Grunwaldem”, Kraków 2010, s. 15.

3. Na Hołdzie pruskim, utrzymanym w bardzo podobnej stylistyce i dlatego pewnie określanym przez kuratorów jako kolejna Bitwa pod Grunwaldem (vide: tytuł wystawy), pojawia się dodatkowo jeden wyjątek w postaci szaro-żółto-czerwonego słońca.

4. Ibidem, passim.

5. A. Rottenberg, Sztuka w Polsce 1945-2005, Warszawa 2005, s. 207.

6. E. Dwurnik, „Guernica” Dwurnika z Matejką w tle, wywiad przeprowadzony przez D. Piekarską, [w:] Edward Dwurnik, op. cit., s. 45.

7. Ibidem, s. 61.

 

Skomentuj!

Dodaj komentarz poniżej lub dodaj trackback ze swojej strony.. Możesz także subskrybować te komentarze przez RSS.

Be nice. Keep it clean. Stay on topic. No spam.