Z Ewą Lipską – poetką pokoleniowo związana z Nową Falą, jednak pozostającą wciąż poza tym obszarem, i wciąż funkcjonującą w obszarze niesamowitej prostoty i naturalnej zadumy nad życiem bez przesady i przegadania – rozmawia Bartosz Raducha.
Czytaj całość »
Dzieje szlachcica zwanego Don Kichotem z Manczy niewątpliwie są jednym z najważniejszych tekstów europejskiej kultury. Mimo to utwór ten jest dość trudny w odbiorze – po pierwsze, ze względu na swoje rozmiary, po drugie – co chyba nawet ważniejsze – z powodu plątaniny wątków głównych i pobocznych, powtarzających się epizodów, opowieści pozornie niezwiązanych z nurtem wydarzeń, symboli, pojawiających się i znikających bez ostrzeżenia postaci, przenikania się planu literackiego (czyli tego, co dla Don Kichota jest literaturą) z planem bohaterów.
Pochodząca z 1937 roku powieść „Podróżny i światło księżyca” autorstwa wybitnego węgierskiego humanisty – historyka literatury, prozaika, eseisty oraz tłumacza – Antala Szerba należy do klasyki tamtejszej literatury. Bohaterem książki jest Mihály, trzydziestosześciolatek, który w czasie podróży poślubnej po Italii porzuca żonę i odbywa samotną wędrówkę prowadzącą go do lepszego zrozumienia siebie i źródeł własnych pragnień, do rozwiązania zagadek z przeszłości.
Ironia romantyczna to pojęcie, które wymyka się ścisłym definicjom. Jej teoretycy, niemieccy romantycy jenajscy, zwłaszcza bracia Friedrich i August Wilhelm Schleglowie, nie wypracowali jednej, obowiązującej teorii ironii romantycznej. Pojęcie to ulegało nieustannym przeobrażeniom w pracach Friedricha Schlegla, twórcy doktryny, a także jego kontynuatorów.
Czesław Miłosz raczej nie pisał wierszy bezpośrednio o miłości (najprościej rozumianej), chociaż wierszy napisał grubo ponad tysiąc. Jakże to? Czy można po prostu zgodzić się, że uchylił się od tematu, który jest podstawowym pokarmem literatury, a poezji to już szczególnie? Od tematu, który jak żaden inny zaskarbia autorom zainteresowanie czytelników?
Za każdym razem, kiedy staję przed zdjęciami Rydet, czuję się winny. Za każdym razem wyobrażam sobie, że nie powinienem być tu, gdzie jestem, a już na pewno – patrzeć na to, na co patrzę. W Galerii Asymetria po raz pierwszy spojrzałem na dobrze znane fotografie innym, niewinniejszym okiem. Powód?
Tekst sztuki pt. Bóg (oryg. God. A Comedy in One Act) został opublikowany w zbiorze opowiadań i dramatów Bez piór (oryg. Without Feathers) w 1975 roku. To komedia w jednym akcie, przedstawiająca utwór dramatyczny w momencie jego wystawiania na scenie. Allen obnaża i ośmiesza utrwalone w tradycji szablony literackie, a także bez mrugnięcia okiem (acz puszczając oko do nas) zrywa wszelkie umowy – między nadawcą a odbiorcą, autorem a bohaterem, aktorem a widzem.
Pewnego razu Jaś postanowił napisać książkę. Chciał w niej zawrzeć parę myśli na temat kilku bardzo ważnych ludzkich spraw. Książka ta miała być niezwykłym prezentem dla kolegów Jasia, którzy od dawna cenili jego talent i byli ciekawi, co na temat owych ważnych spraw Jaś ma im do powiedzenia…
Najprościej o Moskitierze można by powiedzieć, że jest to utrzymana w konwencji groteskowej satyra na europejską zamożną klasę średnią. Bohaterowie filmu to niczym niewyróżniający się członkowie pewnej przeciętnej rodziny. Zwykle nie mają oni swojego zdania i mówią to, co wydaje im się, że powinni mówić albo to, co ktoś im poradził, aby powiedzieli.
Doktor Siwicka zadała nam – czyli młodym – pytanie, na które nie umieliśmy udzielić odpowiedzi. Czy można by było dokonać pewnego przeniesienia i wytłumaczyć dzieciom i młodzieży szkolnej, że Dziady warto czytać, w taki sposób, jak wcześniej czytało się Harry’ego Pottera, bo Dziady są o duchach i w Harrym Potterze są duchy?
Zapraszamy warszawiaków i przyjezdnych na FONETYKĘ – koncert specjalny z okazji 40. rocznicy śmierci Rafała Wojaczka: 10 czerwca (piątek), godz. 20.00, Dom Kultury Rakowiec, ul. Wiślicka 8.
WSTĘP WOLNY!
Rafał Wojaczek. Poeta przeklęty? Z pewnością niedoceniony. Niezwykle utalentowany, kaskader literatury. Co wiemy o tym chłopaku z Mikołowa, który w latach 60. [...]
Kveta – artystka o czesko – polskich korzeniach od „zawsze” zafascynowana surrealizmem.
Jej twórcze poszukiwania koncentrują się wokół granicy jawy i snu, sposobów rejestracji sennych wrażeń, ich interpretacji oraz stanów snu świadomego, samośnienia.
Inspiruje ją życie i praca takich postaci jak: Kvetoslav Minarik, Carlos Castaneda, Hieronim Bosch, William Blake, Frida Kahlo, Francis Bacon, Max Ernst.
Do wizualizacji swoich [...]
Polskie kino w większej swej części żywi się przeszłością. Scenarzyści przerzucają wymięte roczniki „Trybuny Ludu”, scenografowie wygrzebują z demobili paździerzowe meblościanki i poobdrapywane hełmy zomowców, reżyserzy przeglądają czarno-białe zdjęcia, nucąc pod nosem Janek Wiśniewski padł. Trawienie PRL-u przez rodzimy przemysł filmowy trwa w najlepsze, czemu w sumie trudno się dziwić.
Tematem niniejszego artykułu jest bar mleczny rozumiany jako element kultury gastronomicznej, jako przestrzeń, jako relikt minionej epoki, a także jako miejsce, któremu przypisane są określone, specyficzne dla niego normy zachowań. Powyższe kwestie zdecydowałam się omówić w oparciu o to, jak przedstawiają się w lokalach gastronomicznych o nieco innej specyfice – przede wszystkim w restauracjach z obsługą kelnerską.
W trzecim z serii spotkań pt. „Formuły retoryczne” weźmie udział Andrzej Stasiuk. Temat spotkania to: „O literaturze oraz historii, która staje się geografią”.
W rozmowie z gościem uczestniczyć będzie tzw. trybunał retoryczny, który podejmie polemikę z autorem. W trybunale retorycznym zasiądą: Maciej Abramowski, Aleksander Kozielski oraz Magdalena Stańczuk.
Wprowadzenie do wieczoru – Jarosław Klejnocki – dyrektor Muzeum Literatury.
Spotkanie odbędzie się 2 czerwca [...]
Gdy ktoś mnie prosi o polecenie jakiegoś ambitnego polskiego zespołu, moja odpowiedź jest niezmiennie ta sama: Lao Che. W ostatnich latach na rodzimej scenie muzycznej pojawiło się wiele oryginalnych ekip, wyznaczających nowe trendy w graniu, ale to grupa z Płocka jest jedynym znanym zespołem, który decyduje się na tak dalece ryzykowne eksperymenty i podróże po różnych stylach.
„Młodzi o Dziadach”
Spotkanie otwarte Koła Mickiewiczologicznego UW
23 maja 2011 (poniedziałek), godz. 18:15, sala nr 7, Wydział Polonistyki UW
Chcemy porozmawiać o aktualności dramatu, o tym, czy i jak prowadzi
dialog z naszym pokoleniem. Będzie nas interesować, jak zmieniają się
znaczenia Dziadów w nowych okolicznościach historycznych i
społecznych, a także jak przetwarza się ich sensy poprzez adaptacje i
aluzje. [...]
Kiedy przygotowuję się do lekcji o Dziadach, dręczy mnie jedno: jak ją poprowadzić, by zaciekawić uczniów, którzy zapewne nie kochają romantyzmu tak, jak ja? W myślach wiruje mi nieustannie zdanie ze Scenariuszy półwariackich Stanisława Bortnowskiego – o tym, że w czasach szortów nie powinniśmy uczyć polonistyki we fraku. Zgadzam się z tym całkowicie, ale jak to zrobić?
Pewien profesor opowiedział nam kiedyś na zajęciach, że gdy jechał rano na uczelnię, usłyszał rozmowę dwóch licealistek na temat Dziadów. Dziewczyny zadawały sobie pytanie, kim byli ten, który napisał coś tak bez sensu i ten, który wymyślił, że trzeba to czytać w szkole. Można by powiedzieć, że uczniowie mówią w ten sposób o każdej lekturze, a jednak z Dziadami sprawa jest osobliwa.
Czytanie Dziadów jest dla nas zupełnie czym innym, niż ta sama lektura dla współczesnych Mickiewicza. Z każdym rokiem, każdym pokoleniem coraz głębiej zanurzonym w świecie wirtualnym, z coraz dalszą przemianą języka i świata pogłębia się pytanie zadane przez Dorotę Siwicką – jak dziś czytać Dziady?
„Petersburg, Krym, Weimar, Szwajcaria, Włochy. Kawał świata i czasu oddzielił Mickiewicza od kaplicy, w której odprawiano Dziady, od kantorka w mieszkaniu Księdza” – pisał trzydzieści pięć lat temu Adam Ważyk. Nas od kaplicy, celi Konrada, okolicznych duchów i guseł dzieli kilka epok i bagaż doświadczeń.
najnowsze komentarze: