Najnowsze artykuły »

17 maja 2012 – 16:00 | 0 komentarzy | Przeczytane 72 razy

Z Ewą Lipską – poetką pokoleniowo związana z Nową Falą, jednak pozostającą wciąż poza tym obszarem, i wciąż funkcjonującą w obszarze niesamowitej prostoty i naturalnej zadumy nad życiem bez przesady i przegadania – rozmawia Bartosz Raducha.

Czytaj całość »
Film
Literatura
Ludzie
Miejsca
Muzyka
Strona główna » Muzyka

Zdania Składowe Miasta: Rap „z głębi serca”

Autor: 6 lutego 2011 – 21:415 komentarzy | Przeczytane 186 razy

KILKA NUMERÓW. O CZYM?

W 2009 roku część z nas, znużona bądź rozczarowana nowymi i powszechnie znanymi projektami płytowymi, z niecierpliwością wyczekiwała jakiegoś poruszenia w polskim podziemiu. Poruszenia, które stanowiłoby warte odnotowania odkrycie, odświeżające novum. Tymczasem w polskim podziemiu hip-hopowym od pewnego czasu było dosyć cicho.

Kompletnie nic ciekawego się nie działo i byliśmy z tego powodu zmuszeni uciekać się do płyt już wręcz oldskulowych (jak na polski rap). I nagle znikąd pojawił się Małpa. I co zrobił? Trzęsienie ziemi. Okazał się fenomenem, który na dobre zapisze się w historii polskiego hip-hopu. Nielegal, wydany własnym sumptem w nakładzie 1000 egzemplarzy, sprzedał się w ciągu 11 dni. Materiał, w całości dostępny do ściągnięcia na MySpace, wywołał wrzenie na forach internetowych.

Łukasz „Małpa” Małkiewicz nagrał już wcześniej kilka kawałków bez masteringu z duetem The Returners. Artysta zapowiadał się dosyć dobrze, zatem informacja o przygotowaniach do albumu Kilka numerów o czymś stała się tematem gorących dyskusji na forach poświęconych polskiemu hh. Nic więc dziwnego, że ludzie wyczekiwali krążka z narastającym podnieceniem. Czyżby wreszcie miało się coś dziać? Czy naprawdę możemy liczyć na nową osobowość na polskiej scenie? Czy ktoś ma zamiar włożyć kij w mrowisko? Czy doczekaliśmy się alternatywy wobec polskiego mainstreamu?

Tak.

„Znasz mój styl, daję teksty z głębi serca / I staram się upchnąć dużo energii w wersach” (Miałem to rzucić) – nie znaliśmy jego stylu, ale brakowało nam właśnie energii i tekstów z głębi serca. A te dwa hasła najlepiej firmują pierwszą solową płytę Małpy. Charakterystyczny głos, idealnie zgrany z soczystymi bitami – czuć powiew świeżości, kiedy Małpa nawija swoje „kilka numerów”. O czym? Jak sam utrzymuje: o miłości do hip-hopu i o miłości do ludzi. Tematyka poruszana w tekstach to żadna nowość. Nowością jest natomiast sposób podania – prosty, bezpretensjonalny, szczery. W zakończeniu promovideo Kilku numerów…, które można obejrzeć w serwisie Youtube, Łukasz skromnie spuszcza głowę. Największa siła Małpy tkwi w jego naturalności, w komunikacie „próbuję być raperem, a jestem tylko człowiekiem”. To nie wydumany Eldo, nie rozkrzyczany Pezet, nie kawiarniany Fisz.

Muzykę z Kilku numerów o czymś polubić można od razu, bez wsłuchiwania się w teksty. Trzeszczące sample, lampowe gitarowe brzmienie, mocne werble, zdelayowane trąbki plus skrecze i cuty, absolutnie pierwszej klasy, idealnie zgrywają się z nawijką rapera, co daje wrażenie niesamowitej spójności muzycznej. DJ-ów na płycie jest wielu (m.in. The Returners), dzięki czemu kawałki są różnorodne i niebanalne. Przyjemnie też usłyszeć cuty z twórczości znanych i lubianych raperów. To taka „całkiem nowa stara szkoła” – wracamy tymi bitami do korzeni gatunku, a Małpa wśród tych klasycznych brzmień wyznaje z sentymentem: „Pamiętam pierwszy raz, gdy usłyszałem ciężką stopę / pierwszy skrecz, mocny bas, który wgniótł mnie w fotel” (Jak pierwsze włosy na jajach). To, co w tej płycie ujmuje od razu przy pierwszym słuchaniu, to właśnie miłość Małpy do rapu i naturalność analogowych brzmień – stylistycznie tak truskulowa, że aż miło.

Nie wiem, czy charakterystyczny, wysoki głos Małpy i jego podwójne rymy można polubić równie szybko. Większości spodobał się jednak od razu, a to przez wzgląd na technikę i umiejętności. Niewielu podziemnych raperów ma takie skillsy i flow, o pomysłowości i energii nie wspominając. „Dobrze wiesz, że te słowa wpędzą resztę do trumny / nawet gdy będę rapował szeptem i bez podwójnych” (Intro) – mówi Małpa. Z trumny, Łukaszu „Małpo” Małkiewiczu, to przy tej płycie można wstać, bo naprawdę nieźle buja. A entuzjazm, z jakim operujesz głosem w kolejnych kawałkach, pozwala wybaczyć ci nawet przesadę tak wielką jak w mesjanistycznym Męczenniku.

Raper porównuje swoją produkcję do „pierwszej Molesty” (zupełnie jak Pezet w Powiedz na osiedlu) i w gruncie rzeczy ma rację, bo jest w pewnym sensie równie oryginalny i świeży. Ta muzyka sama się broni i sama zadbała o promocję, a jedyny jej chwyt marketingowy (na który większość słuchaczy się złapała) to emocjonalność, zaangażowanie i charyzma twórcy. Jego chwilami przesadna pewność siebie jest równoważona bezpretensjonalnością i przyznawaniem się do tęsknot. Nie zakłada masek i wzbrania się przed manieryzmem, a chwilami bywa wręcz rozbrajająco naiwny. Ale właśnie dzięki tej naiwności wiemy, że Kilka numerów o czymś to spotkanie z człowiekiem, a nie kreacją. To proste, pełne pasji wyznanie daje wrażenie wiarygodności i każe nam Małpę polubić ze wszystkimi wadami. Możemy się z nim nie zgadzać, ale lubimy z nim rozmawiać. Choć ma niby „ch…owe rymy, kiepski flow i głos jak gnojek”, „robi swoje” (Pierwsze włosy na jajach). Takich ludzi się przecież uwielbia.

O RAPIE

Rzadko się zdarza, żeby intro na płycie było naprawdę dobre i jednocześnie stanowiło esencję krążka. A tu proszę:

Postaw na mnie, chociaż Miałem to rzucić i patrz Ponad horyzont, gdy Wyjeżdżam by wrócić. Wszyscy kłamią, więc Pozwól mi nic nie mówić i – Właśnie ty – Pamiętaj kto do was powrócił, do dziś to cieszy mnie Jak pierwsze włosy na jajach, choć Nie byłem nigdy typem mocnym w porównaniach. Mógłbym nawinąć wszystkie tracki do samych werblów, ty znajdź 5 element i gryź Paznokcie z nerwów.

Zawarte są tu tytuły wszystkich piosenek znajdujących się na płycie. I bardzo ważne słowa: Kilka numerów o czymś to „coś, co ruszy serce, nie tylko sprzęt”. W Postaw na mnie Małpa zaznacza, że da „coś więcej niż tylko dźwięk”, że zawsze „jasno mówi o tym, co myśli i czuje”. A uczucie, które przenika przez dźwięki każdego numeru na krążku, to miłość do hip-hopu. Wystarczy przesłuchać 5 element i już się rozumie, że dla Małpy hip-hop to „coś więcej”. Zazwyczaj mówi się o tym, że hołd swoim inspiracjom Małkiewicz składa w Pamiętaj kto – „Nie było mnie tutaj, gdy umierał w Kingston Bob / jestem ten rocznik co Run DMC Kings of Rock / Daily Fresh, LL Cool J, Kurtis Blow / La Di Da Di, Radio, If I ruled the world / pamiętam BDP, Scott La Rock i KRS-One / The bridge is over i to, co mówił MC Shan / Rakim i Eric B, EPM dobrze to znam” – ale to w 5 elemencie, przy ciut bajkowym bicie, wyznaje swą miłość do „bajek o tamtych chłopakach / którzy chwytali majki i tłum zaczynał skakać”. Cztery wszystkim dobrze znane elementy kultury hh – rap, DJ-ing, graffiti i breakdance – „spaja jak cement” element piąty, którym jest umiejętność czerpania ze źródeł. Cały utwór brzmi właśnie trochę jak bajka z morałem („rozwijaj go, po to właśnie jest twój element”) – Małpie zależy na tym, żeby „dzieciaki” nadal wiedziały, „czym żyły parki i ulice na Bronxie”, więc wspomniany zostaje Bambaataa, rozmarzonym tonem opowiadają z Jinxem o MF Doomie i paletach Montan. Cuty? Po pierwsze – „to chyba całkiem dobrze widzieć więcej” (Eldo – Mędrcy z kosmosu), po drugie – „to nie dla wszystkich, bo nie każdy rozumie” (Płomień 81 – To już nie 95), po trzecie – „wielu hip-hop kojarzy ze złotem i łańcuchami” (Grammatik – Friko). Hip-hop nie potrzebuje więc „mędrców z kosmosu”, a woli ludzi, którzy „z czasem to poczują” i zaczną „ozdabiać świat samplami”. „5 element” to umiejętność „wyłapania serca bitu”, gdy „niezależnie niesie się high”. Małpa mówi o tym, że rap należy poczuć, zrozumieć i nosić w sobie. Powie więc w Męczenniku: „Ja wciąż jestem sam w mojej małej galaktyce / Daję jedną miłość tylko jednej muzyce”. Niektórzy mówią o tym kawałku, że to „typowe rapowe przechwałki”, niech więc tak będzie – na temat treści Męczennika wyrozumiale pomilczę.

O LUDZIACH

Zacznę od featuringu – Nagapiłem się z Pezetem i Małolatem to chyba najsensowniejszy numer na płycie Dziś w moim mieście.

Dziś znowu sztucznie zmniejszam wielkość źrenic,
Bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić.
Wiem, ile jest wart mój spokojny sen
I nagapiłem się już dość na to, co widzisz za szkłem
(…) Mijam o mały włos zwątpienie, więc nie p***dol,
Że mam opanować złość, bo nie jest mi wszystko jedno

Mówi o tym, że nie potrafi być obojętny. I czasem musi uciec. Na własnym krążku w Mógłbym, gdzie doskonale operuje głosem, ubiera to w słowa: „Mógłbym napisać milion wersów o tym, jak cierpię / Potem wykrzyczeć to każdemu z was w twarz na koncercie / Kląć jeszcze głośniej i jeszcze częściej / Albo odejść, nie mówiąc nic więcej” i bywa na Kilku numerach… raz taki, raz taki. Wspomina zresztą o „setkach swoich twarzy”. Wygląda na to, że jeszcze poszukuje samego siebie i jeszcze nie możemy iść za nim, bo sam nie wie, dokąd pójść. Zwątpienie, które „mija o mały włos”, doskonale oddaje kawałek Wszyscy kłamią – „płynie pot po skroniach / bo już w młodości wmawiają nam, że w naszych dłoniach jest los ludzkości”, a tak naprawdę niespecjalnie mamy co robić, bo ta ludzkość jest kłamstwem. I nie uratują nas od zwątpienia związki, bo właśnie w związkach kłamiemy najbardziej. Przy niejednym rozstaniu mogłyśmy usłyszeć, a oni mogli powiedzieć: „Ty nosisz pod paznokciami coś więcej niż strzępki ekstaz / Drapane z moich pleców, gdy ci brak powietrza / Nosisz kłamstwa, które chowałem gdzieś w podtekstach / Chociaż niejeden raz prosiłaś mnie, bym przestał”. Czasem więc lepiej pomilczeć, czego dowodzi zdecydowanie najlepszy tekstowo i muzycznie kawałek na płycie – Pozwól mi nie mówić nic.

Łukasz wyznaje, że nie był nigdy „typem, który miał wokół / Tłumy sztuk i wolał raczej stać z boku” (Nie byłem nigdy). Love story opisywana w fenomenalnym kawałku Paznokcie potwierdzałaby tę tezę. Motywem często powracającym we wszystkich tekstach Małpy jest pewien rodzaj zwątpienia, który każe mu uciekać w alternatywne światy. Miejmy nadzieję, że Wyjeżdża wtedy, by wrócić – publiczność jest zaintrygowana, co dalej.

O MAŁPIE

… powiemy dziś jeszcze niewiele. Dał nam o sobie tak mało informacji, że gdy staramy się mówić o nim,  dopiero ocieramy się o pewne stwierdzenia. Badając początki jego twórczości, możemy co najwyżej lawirować wśród domysłów, zarysowywać pewne szkice, stawiać mgliste tezy. Nasza znajomość z Małpą „trwa, chociaż nie jest pewna swojej przyszłości”. Małpo, chcemy jeszcze!

Magdalena Pawłowska

Tagi:

5 komentarzy »

  • Sebastian Kalinowski pisze:

    Przesłuchałem tę płytę wiele razy i nie zwróciłem uwagi na pierwsze wersy intra. Wstyd i hańba ;)

  • Magdalena Pawłowska pisze:

    Wstyd mi za Ciebie ;)

  • kotu pisze:

    ‘Męczennik’ to nie ‘rapowe przechwałki’, tylko to, o czym mówisz na początku; Małpa przynosi Nowość do PL HH i fantastycznie stylizuje to na treść biblijną. Oczywiście, ze kawałek jest ‘przesadzony’, jak ‘przesadzona’ jest cała Biblia (nie mówię o treści, tylko formie), więc wszystko gra. Uważam, że to najlepszy kawałek na tej płycie. Poza tym proponuję obejrzeć teledysk- Małpa w charakterystycznej dla siebie koszulce ‘Without me there would be no hip-hop in rap game’ staje na jakiejś skrzynce i ‘gada’ na środku rynku, pewnie w Toruniu; przypomina tym bardziej prostego kaznodzieje, niż ‘przechwalającego się rapera’.

  • OutSideWear pisze:

    „Przechwałki” ?!
    Szkoda, że niektórzy nie rozumieją przekazu wychodzącego z kawałka „Męczennik”..

    „Ostrzegał, że będą rzucać kamieniami,
    Ci co nie dostrzegą treści skrytej między wierszami”.

    Amen.

  • Magdalena Pawłowska pisze:

    No amen, amen, po prostu mnie taka symbolika razi.

Skomentuj!

Dodaj komentarz poniżej lub dodaj trackback ze swojej strony.. Możesz także subskrybować te komentarze przez RSS.

Be nice. Keep it clean. Stay on topic. No spam.