Niekanoniczne opowiadanie Stanisława Lema

Ilustracja: Łucja Stachurska

Kontrowersyjną sprawą jest wydawanie tekstów autora po jego śmierci – szczególnie wtedy, gdy są to juwenilia bądź po prostu utwory niedopracowane, skazane przez pisarza na niebyt czytelniczy. Wydawało się, że w archiwum Lema nie będzie można znaleźć już nic nowego. W grudniowym „Przekroju” pojawiło się jednak do tej pory niepublikowane opowiadanie tego autora: Polowanie.

Gatunkowo należy ono science fiction, choć sam autor nie miał dobrego zdania o książkach tego nurtu. Jak pisał:

Im mniej kompetentni czytelnicy, tym większą uwagę zwracają na fabularność. Antek kopnął w tyłek Mańkę – nic więcej się nie dzieje. Sprawy techniki powieściowej, narracji, języka zupełnie ich nie interesują. Wskazane byłyby badania z zakresu socjologii odbioru literatury. Istnieje milcząca większość czytelników, o których nic mi nie wiadomo, jednakże mogę prowizorycznie określi tych, którzy na Zachodzie piszą do magazynów amatorskich i urządzają nagminne konkursy SF z notami za utwory.

Autor Solaris niewątpliwie nie był przychylnie nastawiony do fantastyki, a przecież w innych tekstach dotyczących tego gatunku jeszcze bardziej nie przebierał w słowach. Pomimo to trudno zaprzeczyć, że niektóre elementy fabularne Polowania wpisują się w schematy narracyjne charakterystyczne dla science fiction.

Nie jest jasne, dlaczego opowiadanie nie zostało wydane. Stanisław Bereś pisze, że „[…] autor Cyberiady wszystkie swoje teksty, z których nie był zadowolony, bezpardonowo palił w ognisku przy swoim domu na podkrakowskich Klinach”. Lem być może chciał jeszcze popracować nad tym utworem, ale po prostu o nim zapomniał, lub za bardzo się tam odkrył. Bereś łączył bowiem wymowę dzieła z doświadczeniami wojennymi polskiego futurologa opisanymi przez Agnieszkę Gajewską[1] i Wojciecha Orlińskiego[2]. Jak pisze ten drugi: „Stanisław Lem znalazł się wśród ofiar pogromu. Na szczęście nie wśród ofiar śmiertelnych – był w grupie Żydów, których najpierw zapędzono do wynoszenia trupów, a następnie nieoczekiwanie puszczono wolno, z niemieckiego rozkazu, który zatrzymał pogrom”[3]. To tylko jedno z traumatycznych przeżyć autora Solaris, zaznaczam jednak, że jest ich znacznie więcej – był on wyjątkowo narażony na prześladowanie ze strony okupantów z powodu swojego żydowskiego pochodzenia. Uważam interpretację autobiograficzną za przekonującą, skupię się więc na tym, jak w opowiadaniu opisywane są reakcje fizyczne i emocjonalne maszyny, ponieważ pozwalają one wyciągnąć wnioski wpisujące się w ten sposób odczytania utworu.

Maszyna czy człowiek?[4]

Polowanie to opowieść o maszynie stworzonej przez ludzi po to, by móc wykorzystać ją jako zwierzynę łowną. Robot został obdarzony inteligencją pozwalającą na unikanie pościgu i mylenie tropów, dlatego do samego końca nie wiemy, czy uda mu się przetrwać. Myśliwi ustalają miejsce jego ukrycia dzięki współpracy z tajemniczą dziewczynką. Nie można stwierdzić, że z tropiącymi łączy ją relacja rodzinna (jeden z polujących wspomina tylko o tym, że zna jej ojca), ale wiele wskazuje na to, że pomagała im już wcześniej. Działania dziecka wyglądają bowiem na precyzyjnie zaplanowane – najpierw zaprowadziła bohatera do kryjówki, a następnie zdradziła myśliwym, gdzie się ukrywa i z własnej woli go zabiła.

Gdy czyta się ten tekst, można odnieść wrażenie, że główna postać jest człowiekiem. To złudzenie utrzymuje się dość długo dlatego, że mamy do czynienia głównie z mową pozornie zależną i techniką punktu widzenia, tak więc narrator nie wprowadza postaci za pomocą jej bezpośredniej charakterystyki. Połączenie różnych technik narracyjnych dobrze widać w tym fragmencie:

Przez wodę? Utracić całą zdobytą wysokość… Odnajdą go, nie zgubią tropu ani na chwilę. Więc znowu w las? „Z daleka mogliby mnie ustrzelić” – pomyślał, mierząc oczami pustą przestrzeń, dzielącą od ściany świerków.

Do chwili pojawienia się cudzysłowu czytamy tekst w mowie pozornie zależnej. Cudzysłów wskazuje na użycie mowy niezależnej, a urywek po myślniku to już perspektywa narratora wszechwiedzącego (niemanifestującego jednak swojej wszechwiedzy). To, że uciekający przed myśliwymi bohater jest maszyną, wyrażono nie przez bezpośredni opis, lecz – pojedyncze leksemy i sekwencje zdarzeń.

Na pierwszy sygnał nie czekamy długo, ponieważ znajduje się w zdaniu inicjalnym opowiadania: „Przebiegł już chyba milę, a nawet się nie rozgrzał”. Zgrzyta przede wszystkim to, że po przebyciu jednej mili postać nie odczuwa zmęczenia. O jej nieludzkim pochodzeniu świadczy także czasownik rozgrzać się. Wprawdzie rozgrzać się może i człowiek, ale jak pokazuje internetowa wersja Słownika polskiego PWN, to słowo odnosi się również do przedmiotów nieobdarzonych świadomością – „stać się rozgrzanym wskutek napalenia, rozżarzenia się, tarcia”.

To zdanie nie stanowi rzecz jasna dowodu przesądzającego o sprawie. Wiadomo jednak, że protagonista ma nadzwyczaj sokoli wzrok: „[…] wysoko był teraz wiatr – widział go, wzrok miał ostry, rozróżniał poruszenia samotnych świerków na tle chmur”, raz po raz wykonuje skoki, których nie powstydziliby się profesjonalni skoczkowie w dal – „Rozwinął szybkość wręcz niewiarygodną, nigdy jeszcze tak nie biegł. Sadził cztero- i pięciometrowymi susami […]” – i nie obawia się psów gończych – „Nie bał się psów, nie mogły mu nic zrobić, ale psy oznaczały ludzi”.

W tekście stopniowo odnajdujemy poszlaki świadczące o tym, że postać to robot, choć przeplatają się one z opisami jego wyglądu przypominającego cechy zewnętrzne człowieka. To opóźnia rozpoznanie przez czytelnika tożsamości bohatera. Ma on bowiem nogi i ramiona – „Rozstawił nogi, ujął rozpostartymi ramionami stalowe kraty […]”, ręce – „Zaczepił o wystający korzeń, wyorał nogami bruzdę, nie mógł wstać, całym ciężarem leżał na prawej ręce […] oraz porusza się w pozycji wyprostowanej – „Skoczył jak sprężyna na równe nogi”.

O tym, że bohater opowiadania to maszyna, ostatecznie rozstrzygają wyrazy odnoszące się do jego ciała. Stopy głównej postaci są metalowe, a wskazuje na to użycie w stosunku do nich słowa podkuty – „Stawy aż chrupały mu, podkute stopy rwały trawę […]”. Organizm robota wypełnia zaś rtęć – „Poczuł niespodzianie rozlewającą się w piersi zimną, błyszczącą rtęć i pognał przed siebie”. To, że jest on wykonany ze stali dobitnie pokazuje następujący fragment: „Darł się już po kratownicy w górę, jak małpa, szybko, zwinnie, stal szczękała o stal […]”.

Emocje maszyny

Bez wątpienia opowiadanie dotyczy zatem maszyny. Do wyciągnięcia takiego wniosku nie skłania jednak opis reakcji emocjonalnych ściganego – są one niezwykle podobne do ludzkich. Narrator zastanawia się na przykład: „Czy ich nienawidził? Może spróbowałby, gdyby miał na to czas. Zresztą to było bez znaczenia” – w tym fragmencie sugeruje się, że bohater jest zdolny do odczuwania nienawiści, choć akurat w sytuacji, w której się znalazł, pożytkuje energię na myślenie o ucieczce. Znamienne są również następujące słowa: „[…] (pamiętał ją [ulewę – P.M.]: słysząc ten deszcz bębniący miarowo w blachy nad głową, pomyślał, że jeśli będzie tak padało dalej, odłożą to na jeden dzień, a może i na dwa dni)”. To wspomnienie wyraża nie tylko to, że maszyna dysponuje pamięcią. Bardziej trafia do mnie, że w ascetyczny, nieodmalowujący uczuć sposób, wyrażono nadzieję skazańca na przedłużenie życia.

W poszukiwaniu osobowości i świata uczuć głównej postaci najważniejszą rolę odgrywa jednak inny fragment. Opisany jest w nim żal i strach bohatera przed śmiercią przez pryzmat reakcji biologicznych jego organizmu, w których uwidacznia się jednocześnie jego status ontologiczny:

Popatrzył jeszcze raz na góry, przyszło mu na myśl, że widzi je pewno ostatni raz, i chociaż nigdy mu na nich nie zależało, chociaż ich nie znał, nie był w nich, nie miał czego szukać wśród skał, dopiero przez tę myśl, jakby rykoszetem, doszło go to, że ma przed sobą jeszcze minuty, najwyżej godziny patrzenia, słyszenia, ruchu, i że to jest prawda. Poczuł niespodzianie rozlewającą się w piersi zimną, błyszczącą rtęć i pognał przed siebie.

Ostatnie zdanie analizowałem już wcześniej, dopiero jednak w szerszym kontekście można zauważyć, czym było spowodowane „rozlanie się w piersi zimnej, błyszczącej rtęci”. Maszyna analizuje otoczenie nie tylko po to, żeby znaleźć drogę ucieczki. Budzi ono w nim także myśl, że niezadługo nie będzie mógł obserwować rzeczywistości, ponieważ myśliwi niechybnie go znajdą. To zaś sprawia, że rodzą się w niej silne emocje, na poziomie fizjologicznym objawiające się poczuciem przelewania rtęci.

Los głównego bohatera wywołuje ważkie problemy moralne i filozoficzne. Czy jego oswobodzenie się jest możliwe? Jeśli tak, to czy potrafiłaby on samodzielnie funkcjonować, pozbawiony przecież celu przypisanego mu przez człowieka? Czy wyrzeczenie się przez zbiorowość zabijania ludzi i zwierząt na rzecz polowania na maszynę daje się rozpatrywać jako zachowanie etyczne?

Determinizm czy wolność?

Pierwszy wniosek wiążący się z powyższymi pytaniami należałoby sformułować tak: opisywana maszyna to istota myśląca i odczuwająca podobnie do homo sapiens. Świadczą o tym przytoczone i skomentowane przeze mnie fragmenty. Nawet jej wygląd przypomina cechy zewnętrzne człowieka (rzecz jasna po wzięciu poprawki na to, że jest ona wykonana ze stali i sterują nią inne procesy fizyczno-biologiczne).

Główny bohater z pewnością potrafiłby przetrwać, gdyby tylko udało się mu uciec. Wskazuje na to fragment odnoszący się do jego nauki:

[…] zaprowadzili go do lasu i kazali mu się dobrze ukryć. […] Miał się uczyć. Umiał już robić zwroty, szukać metalowych przedmiotów, starych konserwowych puszek, wracać własnym tropem, na drzewa się wspinać, miał teraz kryć się dobrze […].

Działania maszyny opierają się na procesach, które dzisiaj nazwalibyśmy mechanizmami deep learning. Nie była ona zaprogramowana do wykonywania określonych czynności, lecz – do samodzielnego uczenia się określonych zachowań na podstawie przetwarzanych na bieżąco danych.

Efektem ubocznym takiej konstrukcji ściganego (z perspektywy twórców-myśliwych) jest uzyskana przez niego zdolność do wyobrażania sobie siebie jako innej istoty. Może on także formułować oceny moralne. Pierwszą z tych dyspozycji widać w poniższym fragmencie:

Mógł się zobaczyć nad ciemną taflą jeziorka, tego na skraju lasu, u liliowych i żółtych namiotów, że jest opalonym, nagim chłopcem, że umie skoczyć do wody, przepływa ją i wychodzi na przeciwległym brzegu, śmiejąc się, pokazując zęby, z włosami przylepionymi do zmarszczonego wesołością czoła, z zalanymi wodą oczami, i mógłby śpiewać i tańczyć.

Robot mógł zacząć fantazjować na temat bycia człowiekiem i oddawaniu się rozrywce dopiero, gdy przestał biec. Wtedy nie musiał on skupiać się na swojej fizyczności, która przez to, że jest odmienna od ludzkiego ciała, mogła zburzyć tok marzeń maszyny o byciu dzieckiem.

Maszyna podejmuje też refleksje moralne:

Ale nie robi się przecież wszystkiego, co można pomyśleć. Gdyby się naprawdę robiło, świat by się rozpadł. Rozleciałby się. Musi być trochę zgody między świerkami, skałami, wodą, trawą i niebem, inaczej nie byłoby to piękne. Inaczej w ogóle nie mogłoby tego być. Więc gdyby był człowiekiem, nie polowałby.

Ścigany dostrzega w otaczającym go świecie ład, który jest zagrożony przez ludzi. Zauważa, że są oni skłonni do spełniania wszystkich swoich pragnień bez względu na wiążące się z nimi skutki. Dzięki temu, że maszyny nie wychowano w społeczeństwie, kieruje się ona prostą intuicją unaoczniającą absurd zachowań człowieka.

Te dwie niepożądane przez twórców umiejętności pokazują, że główny bohater został zaprojektowany jako doskonały uciekinier, ale na skutek nieprzewidzianych okoliczności stał się w pełni rozumną istotą. Działania robota nie wynikają zatem jedynie z przewidzianego dla niego programu zachowania – błyskawicznie uzyskuje on poziom świadomości zbliżony do tego osiągniętego przez ludzi dzięki wiekom ewolucyjnego kształtowania się mózgu.

Opowiadanie zwraca przede wszystkim uwagę na społeczne mechanizmy kontrolowania, wykorzystywania i eksterminowania jednostek. To w końcu myśliwi przez umiejętne szkolenie maszyny, ograniczanie naturalnych skłonności oraz rozbudowany aparat kontroli (przewaga techniczna, znajomość terenu polowania, współpraca z dziewczynką, która wskazała miejsce schronienia głównej postaci), nie pozwalają na jej przeżycie. Od zachowania ludzi przedstawionego w Polowaniu nie tak daleko do przeżyć wojennych Lema. Podobnie, jak maszyna z analizowanego utworu, musiał się on ukrywać przez swoje pochodzenie i uciekać przed prześladowcami. Był świadkiem pogromów i denuncjacji przypominających zachowanie dziewczynki pomagającej myśliwym. Jego doświadczenia pokazywały absurd i przypadkowość życia osoby nagle uznanej za gorszą, skazaną na śmierć.

Ślady biografii autora Solaris Polowaniu są zatem niezwykle wyraźne. Można dodać do tego odczytania jeszcze jeden kontekst filozoficzny – zagadnienie bezinteresowności zła. Ludzie nie polują bowiem na robota po to, by przeżyć, lecz dlatego, że lubią taką formę rozrywki. Dziewczynka zaś nie wydaje miejsca schronienia maszyny z tej przyczyny, że jest szantażowana i walczy o życie. Domaga się ona możliwości wykonania egzekucji na głównym bohaterze – czynienie zła sprawia jej przyjemność. Dla tej postaci liczy się więc jedynie zachcianka, do której spełnienia usilnie dąży mimo sprzeciwu myśliwych. Bezinteresowność zła to problem filozoficzny przewijający się przez całą twórczość Lema. W Polowaniu zyskuje on jednak wymiar autobiograficzny, co sprawia, że to opowiadanie zasługuje na szczególną uwagę.

Paweł Matoga

 

[1] Zob. A. Gajewska, Zagłada i gwiazdy. Przeszłość w prozie Stanisława Lema, Poznań 2016.

[2] Zob. W. Orliński, Lem. Życie nie z tej ziemi, Wołowiec 2017.

[3] Tamże, s. 64.

[4] Pierwszy akapit tego podrozdziału zawiera informacje zdradzające zakończenie opowiadania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *