Przeczytałam niedawno Słoneczniki Haliny Snopkiewicz i od tej pory raz na jakiś czas myślę o Lilce. Po kilku latach studiów na polonie muszę stwierdzić, że bardzo dawno niczego nie czytało mi się tak dobrze.
Słoneczniki to książka stylizowana na pamiętnik spisywany przez Lilę (Lidię Sagowską) przez około trzy lata, od IX klasy do matury, zaczynając w roku 1948 (pierwsze wydanie książki to 1962). Trudno oprzeć się wrażeniu, że postać Lili miała znaczący wpływ na funkcjonujący w kulturze archetyp nastolatki spisującej swoje życie w ukochanym zeszyciku. Albo po prostu ten typ idealnie realizowała. Inspirując się prawdziwymi pamiętnikami nastolatek, których sporo ostatnio czytam, postanowiłam sporządzić listę: Dlaczego Lila Sagowska jest it girl. Pamiętniki kochają listy i wykresy.
<3 <3 Dlaczego Lila Sagowska jest it girl? <3 <3
- Intensywnie przeżywa większość wydarzeń ze swojego życia i za wszelką cenę próbuje doszukać się w nich romantyzmu. Jeśli trzeba, kłamie, ale od razu się do tego przyznaje. W pierwszych słowach pamiętnika pisze:
Jestem dzieckiem grzechu. To nieprawda, ale dobrze brzmi. Trzeci raz zaczynam prowadzić pamiętnik i trzeci raz umieszczam to zdanie na początku. Wnosi ono powiew romantyzmu, którego tak brak w moim obecnym życiu.
- Kiedy była skazana na samodzielną edukację domową (podczas okupacji), stworzyła jednoosobową komisję edukacyjną „K.E.L.” – Komisja Edukacji Lilki. A potem w pamiętniku pisała, że Komisja kazała jej przerobić Nieboską komedię.
(Jestem jeszcze na pierwszej stronie Słoneczników.)
- Napisała zdanie „Natomiast nie mam biustu.”
- Redaguje gazetkę klasową i pracuję nad powieścią, o której nie chce mówić. Nie gada o tym, co pisze. Pozazdrościć.
- Jest dobra z polskiego. It girls są dobre z polskiego.
- Śmieje się z tych, co marzą tylko o tym, żeby iść na stomatologię. (Tak, to jeszcze dziecko. Romantyzm wymaga poświęceń. Cięty język za życie w luksusach. Lila poniesie tą cenę. Albo naprawdę zostanie sławną pisarką i wcale nie będzie pruła sobie w brodę, że nie została dentystką. Może Lila to Halina Snopkiewicz?)
- Rozlicza swoich znajomych z tego, kto odwiedził ją w chorobie.
- Bywa impulsywna, ale zdaje sobie z tego sprawę i próbuje nad tym pracować.
Wtedy coś mnie napadło i rąbnęłam go ręką w policzek (…). Jak mogłam! Ale dlaczego mlaskał. Jestem gwałtowna. Muszę zwalczać to w sobie. Wypadałoby przeprosić Hindusa, ale jak? Muszę pomyśleć nad formą.
- Ksiądz wyrzucił ją z religii, bo czytała Przeminęło z wiatrem. Ksiądz wyrzucił ją z religii, bo czytała Przeminęło z wiatrem. Ksiądz wyrzucił ją z religii, bo czytała Przeminęło z wiatrem.
Więc Lila poszła pod klasę Zbyszka, w którym się kocha.
- Jak nie myśli o Zbyszku, ma wyrzuty sumienia, że marna ta jej miłość. Kocha być zakochana i tego też jest całkiem świadoma.
- Razem z kolegami stworzyła RIR – Republikę Imperialistycznych Rewolucjonistów. Ten punkt pojawia się również na liście „Dlaczego Lilka Sagowska NIE jest it girl”. Pozytywy: stworzenie organizacji, wychodzenie z inicjatywą, rewolucja, bunt. Negatywy: imperializm.
- RIR wprowadza równy podział wartości materialnych. Wszyscy członkowie robią w szkole stertę kanapek, a potem jedzą wspólnie. Lila jako jedna z uprzywilejowanych (ma mamę lekarkę) przynosi np. 10 jaj.
- Zauważa, że za bardzo pochlebia jej zainteresowanie mężczyzn i próbuje się tego pozbyć (punkt: Za bardzo pochlebia jej zainteresowanie mężczyzn nie znajdzie się na liście: „Dlaczego Lilka Sagowska NIE jest it girl”.
- Przepłynęła staw dookoła pięć razy.
- Tak jak każda szanująca się pamiętnikara, tłumaczy, czemu długo nie pisała.
- Jest roztrzepana.
- Koleżeńsko zakochuje się w Kasi – podziwia ją i chce być jej przyjaciółką (niestety z szybkim plot twistem).
- Śmieje się z hrabiego Prahoreckiego, dlatego że jest hrabią. Mówi mu, że nazywa się Skłodowska od tej Skłodowskiej, a jej dziadek był zaangażowany w rewolucję bolszewicką.
- Jeszcze tego wieczoru przejrzała chemie:
Wyszliśmy przed końcem zabawy i łaziliśmy po deszczu i błocie. Powiedział, że przeżył ze mną niezapomniany wieczór i że coś takiego rzadko się zdarza. Obiecał napisać. Ja jestem niezwykle dzielna, że jeszcze tego wieczoru przejrzałam chemię.
- Często się śmieje. Za wszelką cenę pragnie dużo się śmiać.
- Potrafi być samokrytyczna. Zastanawia się nad zasadnością swoich opinii. Czasem przesadza i zaczyna użalać się nad sobą. A potem formuje uogólniające opinie.
Martwię się, że nie mam właściwie żadnego światopoglądu. Jest tyle spraw, które znam zbyt pobieżnie, aby ocenić ich wartość. Tacy niedowarzeni osobnicy, jak ja, nikogo nie obchodzą. Nikt się nie zajmuje tym, co myślą i czują. Starsi dmuchają w olbrzymi puzon i żyją wspomnieniami. Nie rozumieją, że życie wspomnieniami to strata czasu. Traci się aktualność.
- Jest buntowniczką.
- Ale lubi szkołę.
- Nic nie robi sobie z tego, że klan Haliny Z. kradnie i czyta jej pamiętnik. Nie wstydzi się tego, kim jest!
- Jest patriotką i płacze jak czyta o legionach.
- Zastanawia się kim by była, gdyby miała inaczej na imię.
Tu muszę zakończyć, choć bardzo trudno jest przestać wymieniać dokonania Lilii. Jednak jeśli nie przestanę, zostanę złodziejką. Przejdę więc do listy numer dwa:
Dlaczego Lila Sagowska NIE jest it girl?
- Do opalania smaruje się masłem.
- Świętuje Prima Aprilis.
- Jednak trochę za bardzo przeszkadza nauczycielom w wykonywaniu pracy.
- Szybko oceniła Kasię za opowieści o pocałunkach z chłopakami, niszcząc szansę, żeby wreszcie mieć koleżankę.
- Zgodziła się zostać narzeczoną hrabiego, mimo że wiedziała, że nie chce zostać jego żoną. To jednak niemiłe, nawet wobec hrabiego.
- Koleżanki z klasy nazywa kuropatwami. Sugeruje, że są ładne, ale głupie. Oskarża je o przeciętność.
- Podrywa Michała, tylko po to, żeby sprawiać przykrość innej dziewczynie.
- Twierdzi, że chłopców trzeba „trzymać krótko” i okłamywać.
- RIR – już wiadomo czemu.
- Twierdzi, że Zosia, która wcześnie zaszła w ciążę, powinna istotnie liczyć tylko na siebie i ponieść konsekwencje swoich działań, którymi dla Lili jest fakt, że Zosia nie zostanie inżynierką, będzie za to prać pieluchy, mieszkać z teściową i robić krupnik na obiad.
- Ta wypowiedź:
Wolę kolegów niż koleżanki. Chłopcy są prawdomówni, odważni, nie trują się z miłości, są inteligentni, wysportowani, mają duże poczucie humoru, chętnie spieszą z pomocą. Nie robią intryg ani plotek. Na ogół są zdolniejsi.
Powyższe listy nie zostawiają wątpliwości. Lila Sagowska to it girl. Wybaczę jej nawet to, że uważa, że chłopcy są, o zgrozo, zdolniejsi. To tylko znak tamtego czasu. Poza tym, Lila jest super, jak inne pamiętnikary.
Przeczytałam już trochę pamiętników nastolatek. To, co w każdym z nich zrobiło na mnie największe wrażenie to połączenie ogromnego zaangażowania w pisanie z nieuświadomioną szczerością i poczuciem bezpieczeństwa, które daje notes. Pamiętniczki nieraz były dla ich właścicielek przestrzenią do zwierzeń nieskrępowanych dobrym smakiem, próbą robienia wrażenia. Czysty strumień zachwytów, obaw, skarg. Halinie Snopkiewicz udało się to uchwycić (u Siesickiej, na przykład, jest z tym gorzej). Lila też traktuje swój zeszyt jako miejsce, w którym naturalnie może zwierzać się ze wszystkiego. To właśnie dlatego tak łatwo ją polubić, stąd bierze się jej charyzma. Nie brak jej uroku nawet wtedy, kiedy pisze, kogo szczerze nie cierpi i jakie świństwa wyczynia.
Kiedy powiedziałam mamie, że czytam Słoneczniki, usłyszałam: Ohh, Lila Sagowska, uwielbiam. To moje dzieciństwo. To samo powiedziała starsza znajoma z pracy. Koleżanka z roku napisała, że czytała Słoneczniki dzieciństwie, bo jej babcia kochała tą książkę. Trochę mnie to zdziwiło. Nie wiedziałam, że Słoneczniki to tak duża rzecz. Nie było o tym nawet w połowie tak głośno jak o Jeżycjadzie.
A szkoda. Lila jest zdecydowanie fajniejsza.
Ilustracja: Martyna Panek
