Niewinni Czarodzieje. Magazyn

Zabawa w haiku

Wyróżniając, jako jeden z możliwych, przekład ekstratekstowy, Torop położył w swojej koncepcji nacisk na odmienność użytego w tym przekładzie kodu: „W przekładzie ekstratekstowym zmianie ulega nie tylko tekst, ale również jego natura”[1]. Haiku doskonale odnajduje się w owej wielonaturowości. Wykorzystane w tej formie wierszowej rozmaite kody, od graficznych po werbalne, nierzadko, wchodzą także w przeróżne synestezyjne kombinacje. Jeżeli zaś gatunek można poddawać takim zabiegom przekodowującym, to można mu również wróżyć jakąś przyszłość i z tego właśnie powodu przekład ekstratekstowy jest w przypadku haiku szczególny.

W październiku ubiegłego roku Anna Maria Jopek wydała płytę Haiku i utwory na niej umieszczone rzeczywiście pretendują do miana muzycznych haiku[2]. Z semantycznego punktu widzenia można mówić o pewnego rodzaju wybrzmieniu nastrojowości ukrytej w tekście, tutaj oddanej za pomocą odpowiedniej modulacji głosu wokalistki. Jak zauważa Marcin Kydryński – autor tekstów niektórych nagrań, biorąc na warsztat utwór muzyczny, mamy do czynienia z pewną dwoistością, wynikającą z zamknięcia konkretnego, powtarzalnego brzmienia na płycie i wielości wykonań na koncertach, gdzie piosenkarka za każdym razem oddaje emocję w szczególny i niepowtarzalny sposób.

Haiku Ani i Makoto[3] to błysk nagłego olśnienia życiem, zmienionym w muzykę – czyli drgnienia powietrza. W tym wypadku ocala pojedynczy wieczór 28 listopada 2010 roku w zimowej Warszawie, kilka godzin przed paraliżującą na miesiące śnieżycą. Może dlatego „Biel” właśnie zabrzmiała w sposób szczególny[4].

Utwór Biel pochodzący z omawianej płyty jest bardzo dobrym przykładem z uwagi na trawestację haiku Izumi Shikibu:

Jeżeli ten, na którego czekam

przyjdzie teraz – co zrobię?

Dziś rano ogród w śniegu

Tak ładny bez śladu kroków[5]

Tekst piosenki Marcina Kydryńskiego, zainspirowany tym utworem, co prawda oddaje to samo: „czułe napięcie, zachwycenie tej właśnie, jedynej, stęsknionej dziewczyny”[6], ale również dodaje do kompozycji kontekst religijny.

Biel symbolizowała czystość nawet w Chinach, gdzie często łączono ją również ze zdradą, śmiercią, jesienią i wiekiem. Te dwuznaczności wyjaśnia kontrast pomiędzy bielą i bielą martwoty. (…) Symbolizuje zarówno życie, jak i śmierć, tak samo kojarzy się ze wschodem i zachodem, świtem i zapadaniem zmroku[7].

Zatem biel może być odczytywana dwuznacznie w obu kulturach: „Jej moc, jej blask, podpowie Ci, że Biel to Bóg, podziwiaj Go, bo jest, bo jesteś”[8]. Dwuznaczność semantyczna jest zatem powodowana mieszanką kulturową, wynikającą z wykorzystania nowej formy w obszarze zachodniej tradycji. Ten sposób interpretacji zmienionego tekstu jest bowiem w kulturze rodzimej dla piosenkarki bardzo czytelny. Anna Maria Jopek wykonywała Biel już wielokrotnie w bardzo różnych brzmieniach, zatem mamy możliwość dokonania szeregu porównań, jak chociażby z płytą Upojenie z 2002 roku, gdzie umieszczono tę piosenkę po raz pierwszy. Na albumie Haiku jednak Biel brzmi inaczej również dlatego, że jest ukazana na tle zupełnie odmiennego duchowego przeżycia. Biel poprzedza polski Oberek. Dla wyobrażenia warto przytoczyć fragment utworu: „Całować to zwykła rzecz, który nie chce hajda precz!”. Następny utwór z kolei Do Jo Ji opiera się na legendzie jednego z klasztorów Wakayama, traktującej o dziewczynie zakochanej w buddyjskim mnichu. W kontekście takiej kompozycji płyty Biel staje się jeszcze bardziej polska, a kochanek święty i ubóstwiony. Przez ten kontrast właśnie haiku podkreśla paradoks występujących oraz ścierających się ze sobą uniwersalności oraz  partykularności.

Dość zaawansowany stopień zakorzenienia japońskiej miniatury w pewnej mierze odgórnie zakłada potrzebę przekładu ekstratekstowego, ponieważ przy dobrej znajomości założeń gatunkowych można podejmować bardziej rozwiniętą grę z gatunkiem, np. przenosząc go w odmienne niż pierwotna dziedziny sztuki. Dlatego też o. Hieronim Kreis publikację swojego tomiku poetyckiego Strumień żółtego piasku poprzedził wystawą. Ekspozycja łączyła nie tylko różne kody artystycznego wyrazu jak malarstwo, rzeźba, muzyka, lecz także pozwoliła na inne spojrzenie na prezentowane przez poetę utwory. Wiersze przedstawiane na wystawie dzięki różnym pomysłom malarsko-przestrzennym nabierały szerszego znaczenia, np. lektura tekstu traktującego o Naturze z kompozycjami kwiatowymi w tle jest ułatwiona dzięki pewnemu skojarzeniowemu automatyzmowi. Wytworzona podczas ekspozycji atmosfera w mocniejszy sposób oddziałuje na wyobraźnię czytelnika, niż sama treść zawarta w tomiku. Być może właśnie dlatego autor zdecydował się wspomnieć o wystawie we wstępie do publikacji, tak by czytelnik mógł przynajmniej wyobrazić sobie ten szczególny nastrój, który ma w założeniu towarzyszyć wierszom. Być może jest to także świadectwo nieudolności autora – nie udało mu się oddać atmosfery w utworach, więc posługuje się innymi środkami wyrazu. W każdym razie kontekst wystawy wydaje się wyjątkowo istotny, ponieważ przypomina o tym, jak znacząca dla haiku jest wyobraźnia.

Kaligrafia nadała ton całej wystawie. Pozostając sztuką zamkniętą w płaszczyźnie, uruchomiła przestrzenie, które znalazły rezonans w pozostałych elementach ekspozycji: Haiku (najkrótsza japońska forma poetycka), Sumi-e (malarstwo tuszowe), Bonsai (drzewo w doniczce), Ikebanie (japońska sztuka układania kwiatów), instalacji z konarów i gałęzi powiązanej formalnie z dynamiką ideogramu zima, w grafice nawiązującej do shibori oraz architektonicznym układzie całości (rozwinięty zwój uformowany w otwarty pawilon)[9].

Tekst w kontekście innych form semiotycznych zostaje przez nie zdefiniowany i dopełniony. Wskazane przez artystę konstelacje malarskie lub roślinne z jednej strony są bardzo japońskie, z drugiej zaś – przez specyficzne wykonanie stają się w jakiejś mierze polskie. Ojciec Kreis w grze z gatunkiem wykorzystuje wschodnie rekwizyty i jednocześnie czasami brakujący element zastępuje polskimi ekwiwalentami. Jak zauważa Olga Łabędzka, wschodni rekwizyt służy  ukazaniu kultury japońskiej z dystansu. Odbiorca przenosi się w sztuczną (bo niepasującą do kultury polskiej) przestrzeń, ozdobioną japońskimi kaligrafiami, kompozycjami roślinnymi. W sposób namacalny zostaje narysowane mu tło kulturowe haiku. Tło tak istotne dla gatunku. Przestrzeń może zatem narzucić odbiorcy zasadę porównywalności tekstu, przedstawionego mu na tle obcych, nieznanych, pochodzących z odmiennej kultury elementów. Swoją drogą nie wszystkie elementy wystawy wykonano zgodnie z japońskimi wzorami. Autor przyznaje, że w wielu przypadkach musiał iść na kompromisy albo świadomie mieszał motywy polskie i japońskie, np. w przypadku kwiatów. Zatem porównywalność wymuszona przez charakter wystawy działa w dwie strony. Odbiorca szuka zarówno różnic, jak i podobieństw. Tak samo jest przecież z gatunkiem, którego zakorzenianie wiąże się z obraniem przez autora odpowiedniej postawy, większej lub mniejszej wierności względem japońskiego wzorca.

Forma wystawy jest dla haiku ważna również z innego powodu – pozwala na bezpośrednie przekazanie odbiorcy pewnego ekwiwalentu przestrzeni zawartej w utworach.  Co prawda przestrzeń wystawy ma charakter imaginacyjny, jest jedynie umownym wyobrażeniem fragmentu rzeczywistości, a rośliny, konary zostają przeniesione w przestrzeń sali wystawowej. Przemieszczanie się odbiorców po przewidzianej przez autora trasie pozwala jednak na oddanie specyficznego dla haiku doświadczenia czasu. Zwiedzający porusza się po specjalnie uporządkowanym obszarze, napotykając kolejne zaplanowane dla niego elementy artystyczne. W ten sposób poeta kieruje nie tylko myślami czytelnika, lecz także steruje nim fizycznie, a zwiedzający powtarza pewien plan wędrówki. Ten typ trawestacji artystycznej, przy odpowiednim zaangażowaniu i przygotowaniu odbiorcy, na pewno w dużej mierze przybliża uczestnikom ducha hai-ji.

Szczególnym typem przyswajania gatunku są jego przeróbki: parodie i pastisze. Ten sposób nawiązywania do gatunku nie jest już tak oczywisty, jak w poprzednich przykładach. Pozorne wyśmiewanie danej formy wierszowej może działać w silniejszy sposób na pobudzenie świadomości odbiorczej niż ekstatyczny zachwyt i aprobata dla elementów wschodnich. Bez względu na to, jak będzie się patrzeć na kontrowersyjny przykład działalności Dariusza „Brzóski” Brzóskiewicza wart uwagi jest fakt, że w swojej rubryce Dwa haiku i jeden głupi dowcip, w emitowanym w latach 90. satyrycznym programie telewizyjnym Lalamido, używał on wschodniej nazwy dla swojej twórczości. Prezentowane w tym programie haiku wydawały się zdecydowanie bliższe senryu , jednakże były jedną z pierwszych prób zmiany kodu dla gatunku w kulturze polskiej. Telewizyjne skecze Brzóski to nie tylko polemika z gatunkiem, lecz także z poezją, z fascynacją Wschodem i z pewnym kulturowym dyskursem w ogóle:

Sarenka na mrozie nie może

czeka na ciepły oddech

leśniczy ją głaszcze po udzie

Niech się naje do syta

Prowadzący: Czy ja się mylę, czy w haiku „Sarenka” możemy dostrzec pewien pierwiastek perwersyjny?

Brzóska: Powiem tak: są pewne pokłady poezji, które każdy może odebrać, jak chce, a ja kocham las, a to nie moja wina, że czasami leśniczy jest dobry dla zwierząt.

Prowadzący: Ale czy nie jest to czasem haiku o trudnej miłości myśliwego do zwierzęcia?

Brzóska: Powiem tak: jest to czysta poezja, a nie czysta perwersja[10].

Równie zdystansowaną postawę wobec gatunku prezentuje Leon Konopiński w Haiku bez liku. Przy prostych rymowankach autor umieszcza japońskie znaczki i pocztówki. Haiku interpretuje się w tym przypadku jako liryczną pocztówkę z Japonii. Parodiując gatunek, twórca dokonuje marginalizacji tej formy wierszowej i znacząco przyczynia się do niezrozumienia założeń gatunkowych oraz oddalenia formy wobec polskiej liryki. Haiku jest gatunkiem szczególnym pod tym względem, gdzie forma bardzo ściśle jest wiąże się z tematyką. Zatem zależnie od poruszanych w haiku tematów, sam gatunek jest w większym lub w mniejszym stopniu wartościowany. W polskim wydaniu bowiem haiku często wchodzi w konfrontacje z innymi gatunkami, co naturalne dla procesu zakorzenienia. Haiku może zatem przypominać żart lub sentencję, albo aforyzm. Starając się oswoić obcą formę, poeci zestawiają ją ze znanymi sobie mikroformami.

Na cóż maksymy                              Gdy weną płonę

Wartość słowa ma powab            bzdury tworzę niezgorzej

Kiedy milczymy[11]                         wprost niestworzone[12]

Nową przestrzenią dla poetyckiego słowa, a także dla haiku jest Internet. To tam praktycy gatunku komunikują się ze sobą i nawet wspólnie poprawiają swoje próby poetyckie. Haiku stanowi przedmiot żywej dyskusji i, co także z tym związane – nieustannej klasyfikacji. Tekst jest zazwyczaj natychmiast komentowany przez pozostałych forumowiczów, a także w odpowiedzi na zadany w wierszu temat pozostali użytkownicy forum prezentują własne próby poetyckie[13]. Przestrzeń internetowa jak żadna inna sprzyja rozmowie o założeniach formalnych japońskiej miniatury.

Nowoczesnym pomysłem na zobrazowanie haiku wydaje się tomik Marka Szyryka Fotografia, haiku i inne. Interpretację treści poszczególnych utworów umożliwiają zdjęcia. Fotografie działają na zasadzie klucza do zrozumienia utworu, dlatego też zdjęcia publikowane są nad wierszami. Puste krzesła, talerze, niedopite herbaty i pozostałe na ich dnie fusy tworzą spójną kompozycję, nawiązująca do wschodniej estetyki. Umieszczone na stołach rośliny, a czasami jedynie cienie na ścianie, sprawiają, że przestrzeń na chwilę uchwycona aparatem wydaje się bardzo wschodnia. Haiku jest w przypadku tego wydania wykorzystane jako narzędzie wiodące odbiorcę ku refleksji. Wiersze niejako motywują do przemyślenia uprzednio zobaczonej fotografii, dlatego też przyzwyczajony do takiego schematu czytelnik na ostatnich kartach, gdzie publikowane są tylko zdjęcia, kierowany wcześniejszym nawykiem, zatrzymuje się na chwilę.

Obrazy parafrazujące haiku to kolejny typ przekładu zakorzeniający gatunek. Malarstwo japońskie jest chyba jeszcze bardziej egzotyczne dla zachodniego odbiorcy niż wschodnia kaligrafia. Trzeba przyznać, że haiga nie doczekała się do tej pory szerszych, wyczerpujących omówień, a zapewne byłyby one pomocne również dla rozwoju haiku. Haiga cieszy się coraz większą popularnością, zwłaszcza w Internecie. Można nawet mówić o wytworzeniu się nowego gatunku „hai-kolażu” łączącego haiku z haigą, czy „hai-prezentacji”, która spaja w sobie nie tylko słowa i obrazy, lecz także muzykę i autorskie odczyty. Wyobrażeniowość, do tej pory z reguły pozostającą w sferze domysłu, coraz częściej podaje się odbiorcy wprost. W takiej prezentacji internauci przedstawiają jedno lub kilka haiku przy odpowiednim akompaniamencie muzycznym, obrazach, zdjęciach; niekiedy tło stanowią krótkie filmiki obrazujące mikrozdarzenie, o którym się w haiku opowiada[14]. Jako szczególnie wartościowy przykład jawią się nagrania poetów czytających własne utwory, np. filmik: Jack Kerouac reads American Haikus[15]. Recytacja poety pozwala odkryć drogę do interpretacji jego utworów. Jak wiemy, Kerouac szczególny nacisk kładł nie tyle na zgodność liczby sylab, co na melodyczność swoich utworów. Nie dziwi więc akompaniament jazzującej trąbki, którą to zresztą poeta często wykorzystywał jako tło dla swoich wystąpień poetyckich. Oczywiście interpretacja odautorska to tylko jedna z możliwych propozycji odczytań wiersza, ale mówi dużo o autorze i jego twórczości. Forma, jaką Jack Kerouac wybiera, aby dotrzeć do odbiorcy ukazuje dystans do własnej poezji. Poprzez lekturę i podkład muzyczny autor wzmacnia np. fragmenty humorystyczne, kontroluje wzrost napięcia, zwiększa niecodzienność puenty. Trudno dzisiaj wyobrazić sobie ceremonię powstawania pieśni wiązanej na japońskim, siedemnastowiecznym dworze, ale skoro była to pieśń, bardzo prawdopodobne, że także towarzyszył jej instrument muzyczny. Pomysł przeplatania haiku z elementami muzycznymi można więc uznać za szczególnie interesującą propozycję.

Popularną w Japonii formą rozrywki są karty do gry, na których zapisuje się wiersze: poczynając od najprostszych i dziecinnych, jak łączenie ze sobą obrazków i tekstu – gdyż na kartach wymalowani są poeci i poetki. Celem gry jest zwykle skojarzenie ze sobą obu kart, na których wypisany jest wiersz (poszczególne wersy na różnych kartach), jednak odbywa się to na różne sposoby. W dzisiejszych czasach przyjemności takiej Japończycy oddają się przede wszystkim w okresie noworocznym, ponieważ wtedy właśnie chętnie wraca się do tradycyjnych gier i zabaw[16].

Na Zachodzie z kolei taka forma rozrywki dobrze się przyjmuje i jest popularna wśród sympatyków tematu[17]. Powstają nawet pomysły tworzenia gier komputerowych haiku lub dodawania haiku do komputerowych gier fabularnych, np. Haiku Journey. Uczestnik, wyłapując kolejne haiku z literowych rozsypanek, wspina się po górze Fuji. W trakcie gry w bocznych okienkach otrzymuje informacje o kolejnych cechach gatunkowych japońskiej miniatury. Na samym wstępie z kolei poznaje definicję gatunku. Trudność gry polega na tym, że wyszukanie słowa ogranicza czas. Poza tym uczestnik jest zmuszony do pamięciowego przyswojenia sobie szukanego utworu, ponieważ wiersz zostaje  podany tylko raz przed wyświetleniem się rozsypanki.

Przekład ekstratekstowy zaświadcza o świetności gatunku w danej kulturze i jest jedną z metod przyswajania danej formy przez odmienne literatury. O przekładzie ekstratekstowym haiku na polskim gruncie można mówić jako o zjawisku dość nowym, związanym z jednej strony z dużą świadomością gatunkową i lekkością podejmowania gry z gatunkiem, z drugiej zaś – z wpisywaniem go w globalny dyskurs kultury. Należy pamiętać, że nowe kody z jednej strony utrzymują popularność gatunku, z drugiej jednak – deformują jego założenia i wpływają na definicje wysnuwane na tego typu podstawach. Warty podkreślenia jest fakt, że dla autorów haiku, także tych piszących utwory jedynie „w konwencji haiku”[18], gatunek ten daje dużą nadzieję. Potwierdzają to słowa Leona Szkutnika:

Za największy sukces zawodowy uważam wprowadzenie do nauczania krótkich monologów wewnętrznych – niektórzy recenzenci brytyjscy określili je jako rodzaj haiku. Nadal uważam, że najważniejsze w uczeniu się jest przeżycie realności tego, czego się uczymy – bez tego nie można być twórczym[19].

 Katarzyna Parzuchowska


[1] P. Torop, Przekład całkowity, Gdańsk, 2008, s. 72.

[2] W tym przypadku haiku jako piosenka.

[3] Makoto Ozone (ur. 1961 r.) japoński pianista jazzowy, pierwszy raz wystąpił z polską wokalistką Anną Marią Jopek w 2009 roku podczas jej koncertu w Tokio, poza najnowszą płytą tej pary muzyków Haiku z roku 2011, ukazały się także ich wspólne nagrania na płycie Road to Chopin wydanej w 2010 roku.

[4] M. Kydryński, Haiku – dodatek do płyty, Warszawa 2011.

[5] C. Miłosz, Rok myśliwego, Kraków 2001.

[6] M. Kydryński, dz. cyt..

[7] Słownik symboli, pod red. J. Tresiddera, Warszawa 2005, s. 18.

[8] M. Kydryński, Biel, [w:] A.M. Jopek i M. Ozone Haiku, , Universal Music Group, Warszawa, 2011. [płyta CD]

[9] O. Hieronim St. Kreis, Strumień żółtego piasku, Kraków 2002, s. 8.

[10] http://www.youtube.com/watch?v=hIhuNibrqbQ [stan na dzień: 16.05.2012] oraz Haiku Fristajl, Polskie Radio, 3.07.2006.

[11] L. Konopiński, Haiku bez liku, Poznań 2007, s. 31.

[12] Tamże, s. 46.

12 http://forum.haiku.pl/viewtopic.php?haiku=9539 [stan na dzień: 16.05.2012].

Niekiedy fora skupiają autorów przyszłych antologii wierszy, a nawet w tym celu są tworzone, jak w przypadku zacytowanych poniżej postów z forum.haiku.pl, gdzie ma powstać antologia współczesnego polskiego haiku. Wypowiedzi zamieszczane na forach przypominają zatem  rozmowy redakcyjnego zespołu, gdzie wszyscy wspólnie pracują nad proponowanymi przez autorów tekstami. Użytkownicy wymieniają się uwagami dotyczącymi zarówno treści utworów jak i założeń formalnych gatunku. Autor z kolei może, ale nie musi, nanosić odpowiednie zmiany we własnym tekście. Dodatkowo dyskusja koordynowana jest przez moderatora, którego można by porównać do redaktora naczelnego publikacji.wiosenna inność

wiosenna inność
cytrynowe krzewy
teżwchodzą na ścieżkę
Re: wiosenna innośćLubię czytać Twoje komentarze do haiku innych autorów. Często zgadzam się z Twoim pomysłem. Sugerujesz dobre idee, ale jeśli chodzi o Twoją ostatnią twórczość [miedzy innymi haiku „wiosenna inność”], to ja wymiękam! Jak to jest, że autor autorowi może, a sobie nie?! Nic nie rozumiem.Pozdrawiam,Aneta M.
Re: wiosenna innośćAnetko, co znaczy sobie? (każdy rzepkę?), wymiękasz, bo co ? ja wiem co napisałem, jeśli nie wiesz na czym ma polegać ta „inność” 5-7-5 – to właśnie na tym , że „wymiękasz” chociażby mam sugerować, czy do kosza? No dość tych „gierek słownych”, prosto, co nie gra tym razem?

[16] F. no Teika, Zbiór z Ogura, tłum. Anna Zalewska, Poznań 2008, s. 12.

[17] Na zdjęciu ilustrującym artykuł karty stworzone przez studentów Wilbraham and Monson Academy. Karty powstały ze zgłoszonych do uczelnianego konkursu wierszy studentów.

[18] Jak w przypadku tomiku: L. Szkutnik, W konwencji haiku, Warszawa 2011.

[19] Tamże, okładka.

Exit mobile version