Minotaur Benjamina Tammuza to książka, która nieustannie (i)gra z czytelnikiem. Narrator z upodobaniem bawi się dobrze znanymi konwencjami i skutecznie wodzi czytelnika za nos. Czytając Minotaura, należy się wystrzegać uczucia pewności: jeśli wszystko zaczyna się układać w całość, to można oczekiwać, że za chwilę rozleci się jak domek z kart. Ta pełna prowokacji gra kończy się dopiero po lekturze ostatniego zdania powieści, co oczywiście nie znaczy, że ostatnie zdanie rozwieje wszelkie nasuwające się wątpliwości.
Minotaur to historia nietypowej miłości i kryminał w jednym. Czterdziestojednoletni tajny agent służb izraelskich zauważa w autobusie piękną siedemnastolatkę, którą od tej pory będzie nazywał kobietą swojego życia. Z przyczyn zawodowych nie może nawiązać z nią bezpośredniego kontaktu, więc postanawia zaistnieć jako anonimowy autor dziwnych, a zarazem intrygujących listów. Thea, bo takie imię nosi jego wybranka, idealizuje swojego cichego wielbiciela i zakochuje się w nim. Jednocześnie prowadzi normalne życie, a więc uczy się i daje uwodzić młodemu G.R., którego jednak nie kocha, tak jak Nieznajomego. Do tego momentu Minotaur mógłby jeszcze uchodzić za historię nietypowego, momentami nawet nieco groteskowego (w relacjach z Theą tajny agent stosuje rozmaite metody szpiegowskie) romansu. Kiedy jednak G.R., na miesiąc przed planowanym ślubem z Theą, ginie w wypadku samochodowym, czytelnik nabiera poważnych wątpliwości, czy tajemniczy Nieznajomy rzeczywiście nie ma nic wspólnego z tym wypadkiem.
Benjamin Tammuz doskonale rozumie, na czym polega istota dobrego kryminału i korzysta z tej wiedzy bardzo zachłannie. Oszczędna w komentarzach i bogata w informacje narracja niemal na każdym kroku podrzuca czytelnikowi nowe tropy i prowokuje go do wyciągania własnych wniosków. W ten sposób odbiorca ulega złudzeniu, iż postawiono go w roli detektywa, który prowadzi śledztwo, choć w rzeczywistości nie ma najmniejszego wpływu na jego przebieg.
W pierwszej części powieści Tammuz przedstawia zarys fabuły – pełen niejasności i domagający się interpretacji. W kolejnych częściach autor doprecyzowuje ten zarys, na przykład przedstawia wypadki z perspektywy G.R. Dzięki takiej konstrukcji powieści spragniony wyjaśnień czytelnik systematycznie otrzymuje ważne dla śledztwa informacje, które rzucają nowe światło na sprawę i skłaniają go do weryfikacji dotychczasowych ustaleń. Z tego powodu każdy szczegół, każde najbanalniejsze zdanie i każda pozornie najodleglejsza od głównego wątku wzmianka nabierają nowych znaczeń i dopraszają się o czytelniczą uwagę. Kto czytał Madame Antoniego Libery, ten z pewnością będzie wiedział, o czym mowa.
Podczas lektury ostatnich stron powieści czytelnikowi może się zdawać, że Tammuz sięga do konwencji znanej z kryminałów Agathy Christie, kiedy to prowadzący śledztwo podsumowuje swoje dotychczasowe obserwacje, łączy je w związki przyczynowo-skutkowe i przedstawia względnie obiektywny przebieg wydarzeń. W przypadku Minotaura to wrażenie jest jednak mylne. Dzieje się tak dlatego, że najsłynniejsza powieść Tammuza ma o wiele większe ambicje niż zwyczajny kryminał, a autor nie zadowala się udzielaniem prostych odpowiedzi na trudne pytania.
Historia przedstawiona w Minotaurze jest nieustannie dookreślana przez nowe fakty oraz nowe perspektywy jej odbioru/interpretacji/analizy. Czytelnik przygląda się „materiałowi badawczemu” z różnych punktów widzenia, tak jakby przypatrywał się parkowej rzeźbie raz z prawej, raz z lewej strony. Czy jednak ujrzenie wypadków z różnych, nieraz bardzo odległych od siebie perspektyw wystarczy, aby otrzymać wierny i spójny obraz całości? A może spójność wcale nie powinna stanowić podstawowego kryterium wiarygodności?
Takie pytania Benjamin Tammuz stawiał już w połowie lat 70. minionego wieku. Nie należy jednak mniemać, że w związku z filozoficznym zapleczem Minotaur jest lekturą męczącą i trudną w odbiorze. Przeciwnie, jest to powieść, którą czyta się z pantagrueliczną zachłannością i bez szansy na złapanie oddechu. Dociekliwy czytelnik może odczuwać z tego powodu pewien dyskomfort: chciałby zatrzymać się w tym szaleńczym biegu, przeanalizować to i owo, nie może jednak, ponieważ górę bierze ciekawość. Pozostaje mu odwiedzić labirynt Minotaura raz jeszcze, tym razem już spokojniej i ze szczególnym zwróceniem uwagi na piętrzące się w powieści aluzje – nie tylko literackie – oraz liczne eksperymenty z narracją.
Na koniec wypadałoby zaznaczyć, że Minotaur – być może nieco na przekór temu, co dotychczas o nim pisałem – jest przede wszystkim romantycznym z natury studium trudnej miłości. Owo studium jest raczej dalekie od banalności i sprawia wrażenie napisanego z prawdziwym znawstwem. Wydaje się, że choćby z uwagi na to warto po Minotaura sięgnąć.
Artur Hellich
Benjamin Tammuz, Minotaur, wyd. Claroscuro, cena: 29 zł
