Brazylia: muzyka pęknięć i szczelin

Ilustracja: Łucja Stachurska

Muzyka brazylijska? Pierwsze skojarzenia to samba, funk i forró. Jednak kiedy wykroczymy poza powszechnie znane formy, okaże się, że są one zaledwie fragmentem rzeczywistości.  Co z resztą? Kto słucha głosów, które ujawniają ślady bolesnej przeszłości kraju i mroczne aspekty codzienności?

Gdybyśmy chcieli stworzyć obraz muzyki brazylijskiej na podstawie opinii przeciętnego Europejczyka, prawdopodobnie otrzymalibyśmy mieszankę samby z bossa novą, plumkanie gitary klasycznej oraz odgłosy tłumu szalejącego na karnawale w Rio. Taka wizja Brazylii powędrowała w latach 60. do Stanów Zjednoczonych. Za sprawą jazzowych gigantów zyskała rzesze wielbicieli wśród Amerykanów i Europejczyków klasy średniej, chcących zasmakować odrobiny egzotyzmu i rozpłynąć się w marzeniu o odległej kulturze. Muzyka brazylijska w takim wydaniu była postrzegana jako lekka, łatwa i przyjemna. Z czasem zyskała miano kiczu czy – u bardziej kąśliwych melomanów – „muzyki do windy”. Nie ulega wątpliwości, że taki stereotyp jest stale obecny w zachodniej kulturze, a muzyka, obok futbolu, wciąż stanowi główny produkt eksportowy Brazylii. Wystarczy spojrzeć na dowolną reklamę wydarzenia z motywem latino lub netflixowy serial W rytmie bossa novy (jedną z niewielu brazylijskich produkcji dostępnych na polskim Netflixie), by się o tym stanie rzeczy przekonać.

Tak wygładzony obraz, choć w jakimś stopniu dotykający rzeczywistości, odwraca uwagę od innego istotnego aspektu muzyki, którą w jej środowisku naturalnym postrzega się jako siłę burzącą porządek, szukającą wyjścia z impasu. Trzeba zaznaczyć, że muzyka brazylijska czerpała inspiracje z marginesu, z pęknięć i nierówności, z niepokorności i anormalności i brnęła na przekór przytłaczających realiów.

Historia muzyki brazylijskiej pisana przez wykluczonych z modelowego społeczeństwa zabiera nas do czasów niewolnictwa, do XVI w. To właśnie wtedy rodzi się praktyka capoeiry, w której taniec przeplata się z elementami sztuki walki. Bazą jest oczywiście muzyka. Za kolebkę capoeiry uznaje się Quilombo dos Palmares – państwo stworzone przez czarnych niewolników zbiegłych z posiadłości, będące wyrazem oporu wobec systemu kolonialnego. Początkowo sztuka capoeiry była jedynie formą samoobrony przeciwko uzbrojonym posiadaczom ziemskim i ich służącym wysyłanym do chwytania zbiegów. Z czasem przerodziła się w jedną z taktyk wojennych quilombos. Ćwiczenie ruchów, które miały służyć walce z przeciwnikiem, praktykowano pod przykrywką ludycznego muzykowania i tańców w kręgu.

Rewolta skrywana pod osłoną dźwięków uobecnia się w całej historii muzycznej Brazylii – nie bez powodu będą się w niej stale pojawiać dźwięki berimbau, tradycyjnego instrumentu, wykorzystywanego w capoeirze, o charakterystycznym, niepokojącym brzmieniu. A niepokojów na przestrzeni dziejów Brazylia doświadczała nie mało, począwszy od kolonializmu, tłumiącego wszelkie formy ekspresji kultury innej niż ta zaszczepiona przez Europejczyków i Kościół katolicki, po sprawowaną żelazną ręką dyktaturę wojskową lat 1964-1985, której „nie” powiedziała część młodej generacji (artyści awangardowej grupy Tropicália – Caetano Veloso, Gilberto Gil – oraz autorzy pieśni protestu, tacy jak Chico Buarque czy Geraldo Vandré). Nie tylko tak ekstremalne sytuacje represji wzmagały głosy buntu i niezadowolenia. W Brazylii – w kraju, gdzie panują skrzętnie skrywany rasizm oraz skrajna przemoc wśród najbardziej wykluczonej części społeczeństwa, a przepaść między biedotą i elitą jest ogromna – muzyka zawsze była i będzie narzędziem protestu oraz drogą ujścia dla głosów marginalnych.

Przykładów muzyki obnażającej rzeczywistość Brazylii jest bardzo wiele. Część z nich pojawiła się nawet w polskich mediach, np. w filmie dokumentalnym Tropicália (2012), transmitowanym kilkakrotnie w TVP Kultura. Niemniej wielu artystów, mimo oryginalnej i wartościowej twórczości, nie zyskało większego rozgłosu poza granicami kraju ze względu na silny związek ich muzyki z kontekstem kulturowym i społecznym Brazylii.

O niesfornie rosnących korzeniach muzyki brazylijskiej przypominał w swojej awangardowej twórczości Itamar Assumpção (1949-2003), ekscentryczny muzyk z São Paulo, mający przodków z Angoli. W poezji śpiewanej i jej eksperymentalnych aranżacjach wracał do sięgającej kontynentu afrykańskiego muzycznej przeszłości Brazylii. To z kultury muzycznej potomków Afrykańczyków, których ściągano siłą do niewolniczej pracy w koloniach, wyrosły w Brazylii takie formy ekspresji jak samba czy capoeira. Z budzących u elit podejrzenie i niechęć praktyk przerodziły się w dziedzictwo kultury narodowej oraz obiekt zainteresowań również białej części społeczeństwa. Tak Itamar obrazował to zjawisko w piosence Vá Cuidar de Sua Vida:

Gdy czarny kopał wzwyż
Gdy czarny ścinał w dół
Wtedy każdy bronił
Zwykłej zabawy mu
Czarny rzucił wszystko
Wierząc w stek bzdur
Dziś jest w szkole capoeiry
Sam tylko biały lud
(tłumaczenie własne)

Nic lepiej nie obrazuje niepokojów w muzyce brazylijskiej oraz trudności, z jakimi musieli się zmagać niektórzy jej autorzy, niż twórczość i biografia piosenkarki Elzy Soares. Choć przez większość kariery śpiewała sambę i bossa novę, swoją charyzmatyczną i żywiołową osobowością wymykała się konwenansom gatunków i dodawała element nowatorstwa. Na jej twórczość można spojrzeć jak na wielką manifestację indywidualności w obliczu przeciwności i wewnętrznych oraz zewnętrznych ograniczeń. Nie bacząc na trend śpiewania z manierą typową dla powściągliwego i delikatnego stylu bossa novy, Elza już w pierwszych swoich albumach używała głosu bardzo swobodnie. Przemieszczała się między pełnymi wybuchowych emocji wysokimi rejestrami a niskimi, często szorstkimi i nieczystymi dźwiękami, między balansowaniem głosem, przypominającym sekcję rytmiczną samby, a zachrypniętym scatem à la Louis Armstrong (choć, jak sama mówi, nigdy nie inspirowała się jazzowym muzykiem).

Jej ekspresywna muzyka jest często łączona z tragicznymi wydarzeniami, które dotknęły artystkę. Elza urodziła się w 1930 r. w faweli Rio de Janeiro. Jako czarna kobieta pochodząca z biednej rodziny reprezentowała najmniej uprzywilejowaną grupę społeczeństwa brazylijskiego. Wiele dramatycznych faktów z prywatnego życia znalazło odbicie w jej muzyce, np. zaaranżowane małżeństwo w wieku 11 lat, tragiczna śmierć czworga dzieci czy naznaczone przemocą i alkoholizmem męża drugie małżeństwo z Garrinchą, gwiazdą brazylijskiego futbolu. Na szczególną uwagę zasługuje późna twórczość Elzy. Artystka, wraz z albumem Do cóccix até o pescoço (2002), zaczyna odchodzić od tradycyjnych form samby i obiera bardziej radykalny kurs. Pojawiają się wówczas elementy elektroniczne; muzyka, w której rap miesza się z funkiem, wychodzi znacznie poza swoje ramy gatunkowe. Dobór tekstów również wskazuje na zmianę – porusza się w nich tematy rasizmu, przemocy czy feminizmu w Brazylii. Silny akcent jest położony na czarne korzenie muzyki brazylijskiej – słychać to w użyciu bębnów i berimbau oraz w odniesieniach muzycznych i tekstowych do religii afrobrazylijskich.

Świadectwem ciągłych zmian w twórczości Elzy są trzy ostatnie albumy: A Mulher do Fim do Mundo („Kobieta końca świata”, 2015), Deus é Mulher („Bóg jest kobietą”, 2018) i Planeta Fome („Planeta Głód”, 2019), zaprzeczające temu, do czego muzyka brazylijska mogła przyzwyczaić przeciętnego słuchacza. Charakter albumów przywołuje na myśl wizje apokaliptyczne i postapokaliptyczne, utrzymane oczywiście w kontekście Brazylii. Niemal punkowe dźwięki elektrycznych gitar, ostre dysonanse, domieszki dramatyzujących skrzypiec czy wreszcie charczący, bluesowy głos Elzy – wszystko ukazuje brazylijską rzeczywistość odartą z iluzji. W tej wizji świata nie ma jednak pesymizmu – jest afirmacja. Krytyce zostają poddane tematy konkretne i niewygodne, bo reprezentujące najciemniejsze strony życia w Brazylii. Celem poruszenia takich kwestii jak przemoc wobec kobiet czy prześladowania i morderstwa osób LGBT (w piosenkach Maria da Vila Matilde, Benedita, Dentro de Cada Um) jest stworzenie solidarności z wykluczonymi oraz wzbudzenie w nich wewnętrznej siły i nadziei na przezwyciężenie problemów. Dobrze oddają to słowa piosenki Dentro de cada um:

Z tej zaszczutej dziewczyny, która tyle cierpiała i zmarła bez wsparcia
Ze skrzywdzonego chłopaka, który nie znalazł drzwi wyjścia
Wydostanie się
Z wewnątrz każdego
Kobieta wydostanie się
I wydostanie się
Ktokolwiek by to był
Kobietą jesteś ty
(tłumaczenie własne)

Muzyka brazylijska zawiera niezliczone przypadki twórczości wymykającej się stereotypom, wywołującej poruszenie i refleksję nad społeczeństwem. Głosy, które ją tworzą, docierają do nas z grup zmarginalizowanych, odczuwających na własnej skórze niesprawiedliwość systemu, w którym funkcjonują na co dzień. Dzięki nim pisana jest historia kultury i społeczeństwa różna od tej, która dominuje w powszechnych wyobrażeniach (głównie za sprawą mediów). Przedstawione przykłady są zaledwie cząstką tego odmiennego oblicza muzyki brazylijskiej, mogącego stanowić źródło inspiracji w czasach, w których mówi się o utracie popularności pieśni protestu.

Adam Filonik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *