Różowy delfin – pan fatal czy amazoński sprzymierzeniec kobiet?

Ilustracja: Łucja Stachurska

Syreny, nimfy, rusałki – w mitologiach wszystkich kontynentów nie brakuje legendarnych istot, których misją jest (u)wodzenie śmiertelników. Jednak ich wyobrażenia różnią się w zależności od szerokości geograficznej. Przeciętnemu Europejczykowi tajemniczy stwór będzie się kojarzył z femme fatale w postaci pół kobiety, pół ptaka czy ryby. Dla mieszkańca Brazylii natomiast przyjmie on kształt pan fatal – różowego delfina. Warto tylko dodać, że fenomen pan fatal znacznie wykracza poza podania ludowe.

Różowy delfin jest najbardziej znaną istotą fantastyczną w Amazonii i jedną z najpopularniejszych w całej Brazylii. W kulturze amazońskiej nie istnieje podanie, które byłoby tak silnie nacechowane erotycznie – różowemu delfinowi przypisuje się bowiem nie tylko uwodzenie nadrzecznych dziewcząt, lecz także zrzuca się na niego odpowiedzialność za nieznane ojcostwo w regionie.

To niegasnące zainteresowanie wiąże się z mityczną postacią o imieniu Boto, która w przekazach ludowych po raz pierwszy pojawiła się na początku XVIII wieku na Archipelagu Marajó. Według opowieści Boto (czyli w języku tupi-guarani po prostu „Pan wód”) mieszka w amazońskich rzekach i to z nich wyłania się raz w roku podczas Festas Juninas. Festas Juninas mogłyby odpowiadać częściowo słowiańskiej Nocy Kupały – świętowanie zaczyna się nocą, w wigilię św. Jana, a kończy w Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Rozpala się wtedy ogniska, przygotowuje typowe potrawy na bazie tapioki czy mąki kukurydzianej, tańczy się forró, baião i xote. W takim anturażu pojawia się Boto – przekształcony w eleganckiego, przystojnego mężczyznę odzianego w biały garnitur i kapelusz (kapelusz nie jest jednak ozdobą – ma za zadanie ukryć dziurę w głowie, przez którą oddycha delfin-pan fatal). Boto z łatwością uwodzi kobiety – wysoki i dobrze zbudowany, w dodatku białoskóry dżentelmen jawi się w towarzystwie jako najlepszy tancerz, kurtuazyjnie popijający cachaçę (która na niego akurat nie działa). Spośród grona samotnych i mężatek zawsze wyłania tę najpiękniejszą. I nie odstępuje jej na krok. Wybrana dziewczyna zazwyczaj nie może oprzeć się urokowi mężczyzny, idzie więc z nim na spacer nad brzeg rzeki, gdzie spędzają razem noc. Podczas niej Boto zapładnia uwiedzioną kobietę. Jednak tuż przed świtem mężczyzna musi pogrążyć się w wodnych odmętach, ponieważ promienie wschodzącego słońca stanowią sygnał, że wkrótce przyjmie on swoją pierwotną formę.

Legenda wywodzi się z tradycji ustnej, można więc w niej znaleźć kilka nieścisłości. Według jednego z wariantów kilkugodzinny romans zostaje skonsumowany już w rzece – z Boto w jego delfiniej postaci. Dzieci, które pojawią się na skutek tego stosunku, mogą odziedziczyć po ojcu dziury w głowie, a w gorszym przypadku – również klątwę przemieniania się w różowego ssaka. Różnice wynikają z transformacji powszechnie znanej legendy o równie nietypowym akcie erotycznym, podczas którego wampir lub wilkołak gryzie ludzką istotę i w ten sposób przemienia ją na swoje podobieństwo. Po tej czynności ofiara poddaje się woli atakującego. Podobnie jest w przypadku amazońskiego podania – matka delfinich dzieci musi je zwrócić ich naturalnemu środowisku – Amazonce. W niektórych wersjach pojawiają się także dodatkowe elementy, np. informacja o tym, że syn Boto jako jedyny może unicestwić ojca, co przypłaca własną przemianą w potwora, a nawet o tym, że Boto może stać się kobietą.

Mimo silnego związku z Amazonią legenda o Boto prawdopodobnie nie narodziła się w tym regionie, a jest wynikiem połączenia kulturowego. Wydaje się, że podanie o różowym delfinie bierze początek w zmodyfikowanych opowiadaniach o syrenach z mitologii greckiej, sprowadzonej do Ameryki Południowej przez portugalskich i hiszpańskich odkrywców i kolonizatorów. Boto, według historyka Câmary Cascudo, równie dobrze może być personifikacją Ipupiary, zwanej również Senhor das Águas (port. „Pan wód”), a więc kobiecego kochanka w mitologii Tupi. Jest on bezpośrednio związany z Iarą, zaklętą w syrenę wojowniczką z plemienia Tupi, która pomimo swojego indiańskiego imienia wywodzi się bezpośrednio od syren z mitologii greckiej. Te, jak wiadomo, również przejawiają zdolności o charakterze erotycznym – uwodzą mężczyzn swoim cudownym głosem. Ale w przeciwieństwie do Boto zwykle zabijają swoje ofiary, a nawet je pożerają. Wybór delfina jako postaci Boto także ma źródło w mitach greckich. Grecy kojarzyli zachowanie ssaka w wodzie i aerodynamiczną figurę z kształtem ludzkiego penisa. Delfin stał się więc symbolem płodności i to jego poświęcano Afrodycie, bogini miłości.

Czemu jednak służy legenda? Okazuje się, że jej główną funkcją jest uzasadnienie poważnych problemów społecznych w regionie, w którym do tej pory panuje silny patriarchat. Ponieważ potrzeby i problemy kobiet są najczęściej lekceważone przez ich partnerów, w Amazonii niechciane ciąże, nieznane rodzicielstwo czy gwałty są na porządku dziennym, i zwykło oskarżać się o nie fantastyczne stworzenie. Nie kobietę, ale też i nie ewentualnego agresora. Już w czasach kolonialnych historia o Boto miała tłumaczyć pochodzenie jasnoskórych dzieci – w końcu to delfin był „mężczyzną” wyróżniającym się swoim różowym kolorem. Od tamtej pory nie zmieniło się wiele, w narracji rzeczywistość miesza się więc z fantazją, a winą za zamieszanie obarcza się Boto:

Wiele nadrzecznych ludów usprawiedliwia tragedie, urazy, relacje między mężczyzną i kobietą, pasje, a nawet nieplanowaną ciążę legendami, w których Boto jest wielokrotnie głównym bohaterem wydarzeń […]. Intensywny ruch osób postronnych na rzekach Amazonki wpływa na problemy społeczne, takie jak wysoki wskaźnik przedwczesnej ciąży, przypadki nieznanego ojcostwa, zdrady małżeńskie, które przyczyniają się do opracowania legend takich jak ta o Boto, mających charakter moralizatorski i ostrzegających przed karą wynikającą z nieposłuszeństwa.

Czy jest to kulturowy sposób na radzenie sobie z traumą, poczuciem winy lub z wyrzutami sumienia? Kobiety spodziewające się dziecka z innym mężczyzną mówią zazwyczaj, że nie działały z własnej woli, że znajdowały się w swego rodzaju transie; swoją niewierność czy frywolność seksualną (którą w społeczeństwach amazońskich się potępia) usprawiedliwiają istnieniem potwora. Winne są nie one, ale Boto, który stymuluje ukryte pragnienia i fantazje. I choć może wydawać się to dziwne, to dzięki legendzie o różowym delfinie kobiety nie są ostracyzowane. Zamiast tego spotykają się ze zrozumieniem nadprzyrodzonego, ale jednak dość powszechnego aktu. Społecznie akceptowane jest nadawanie synowi imienia Boto, jeśli kobieta nie wie, kto jest ojcem – wtedy także odpowiedzialność za niemoralny czyn spada na rodziców, męża i krewnych kobiety, którzy nie ochronili jej przed mitycznym stworem.

Legenda o Boto służy również podtrzymaniu granic męskiego i żeńskiego świata w społeczeństwie amazońskim. Zgodnie z tradycjami plemiennymi rzekę uważa się za przestrzeń mężczyzny – to w niej łowi ryby, aby wyżywić rodzinę. Rolą kobiety jest dbanie o dom i dzieci, a przebywanie na brzegu rzeki od momentu wystąpienia pierwszej miesiączki jest zabronione. Jeśli kobieta złamie zakaz, może zostać ukarana i stać się ofiarą zaczarowanych istot, takich jak Boto. Brzmi okrutnie, prawda?

Ale może właśnie dlatego w wierzeniach amazońskich pojawia się Boto? Różowy delfin staje się przeciwieństwem przeciętnego mężczyzny caboclo – głowy rodziny, szowinisty, któremu kobieta musi być posłuszna. Zaklęta istota pozwala kobiecie zaspokoić swoje potrzeby i stawia ją w centrum zainteresowania. W ten sposób delfin przywołuje pragnienia ukryte w jej podświadomości, wycofane w procesie socjalizacji i stłumione przez różne reguły oraz normy moralne środowiska, w którym się wychowuje. Legenda o Boto umożliwia więc wyzwolenie tego, co w kulturze zwyczajowo się zakrywa – nieuzasadnione lęki, wstydliwe pragnienia, impulsy, żądze.

Wracając do wątku biegunów męskości w Amazonii – nadrzeczny mężczyzna ma prawo czuć się zagrożony, ponieważ Boto funkcjonuje jak jego odbicie. Jest tym, który umie zdobyć kobietę; tym, kim typowy ribeirinho stać się nie może. Antropomorfizuje cechy nieobecne w typowym caboclo – zmysłowość, ciepło, delikatność. Wszystkie one są tłumione u mężczyzn z powodu reguł społecznych panujących w społecznościach amazońskich. Co robią mężczyźni? Próbują się bronić, zabraniając kobietom przebywania na ich rzecznym terytorium i ścigając podejrzanych. Inie amazońskie, czyli różowe delfiny, zabija się na dużą skalę, a ich ciała wykorzystuje jako przynętę do połowów paraib (trudno stwierdzić, czy to wpływ magicznego myślenia o Boto, czy raczej pragmatycznych potrzeb konsumenckich). W każdym razie w Ameryce Łacińskiej legenda nie pozostaje tylko legendą, a w XXI wieku, w którym – z mojego (europejskiego!) punktu widzenia – wiara w różowego delfina przypomina przekonanie o istnieniu jednorożców, Boto jest nadal żywy. Brazylijska psycholożka Gilzete Passos Magalhães po siedmiu latach badań w regionie Amapá dowodzi, że różowy ssak nie przestaje silnie oddziaływać na poglądy nadrzecznych ludów. Z jej tekstów analitycznych można się dowiedzieć na przykład o studencie psychologii, który swojej partnerce zabrania się kąpać w rzece podczas okresu. I to nie z przyczyn higienicznych – w jego mniemaniu dziewczyna mogłaby w ten sposób przyciągnąć do siebie delfina. Z kolei inna kobieta podaje, że jej ciężarna siostra została ofiarą ssaka.

Boto, różowego delfina, moglibyśmy określić zarówno mianem sprzymierzeńca amazońskich kobiet, jak i zwierzęcego pan fatal. Z jednej strony obecność fantastycznego stworzenia w świadomości indiańskich ludów sprzyja tuszowaniu poważnych problemów społecznych, z drugiej jednak wynosi na piedestał kwestię kobiecej seksualności. Nie ulega wątpliwości, że historia o Boto nie jest legendą funkcjonującą na wzór naszych podań o złotej kaczce czy bazyliszku. Boto to nie farsa, to zdecydowanie coś więcej – próba wytłumaczenia mechanizmów życia w konkretnej amazońskiej rzeczywistości.

Adam Sankowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *