Site icon Niewinni Czarodzieje. Magazyn

Toksyczna miłość zatruta romantyzmem – lekcja od Emily Brontë o tym, jak wmówiono nam, że obsesja to miłość

…But it’s hot when you have a meltdown

In the front of your house and you’re getting kicked out

It’s hot when you’re drinking downtown

And you’re getting called out ’cause you’re running your mouth

Oh, God

And it’s coming around, yeah, it’s coming around, yeah, it’s coming around

Oh, God, oh, God

People say I’m jealous but my kink is watching

(Ch. Roan, My kink is karma)

 

DOM MARLENY – wrzesień, za oknem ciemno. Pada deszcz. Na stoliku w kształcie nerki parzą się dwie herbaty. Za ścianą co jakiś czas szczeka pies sąsiadki. Marlena i Weronika siedzą na kanapie, rozmawiają. Weronika jest widocznie zirytowana, Marlena trochę mniej. 

Weronika trzyma w ręce Wichrowe Wzgórza

 

Weronika

No dobra, przeczytam ci teraz to, co jest z tyłu książki. Kto to wydał?

 

Marlena

Zysk i Spółka.

 

Weronika 

W którym roku? A, 2009 roku. O, mamy tłumaczenie Tomasza Bieronia. Z tyłu opis leci tak, zacznę od początku: „Wichrowe Wzgórza historia o wszechpotężnym niszczącym uczuciu i zgubnej namiętności. To jedyna powieść Emily Jane Bronte – wpisuje się w nurt tzw. wiktoriańskiej powieści gotyckiej poprzez niezwykłość scenerii, tajemniczość, demoniczność postaci i traumatyczne konflikty…” 

 

Marlena

Demoniczność postaci się zgadza. Robi się trudniej w drugim akapicie.

 

Weronika

„…Wartość artystyczna Wichrowych Wzgórz stawia tę powieść w rzędzie arcydzieł światowej literatury. To bez wątpienia jedna z najpiękniejszych i najlepszych książek o miłości, jakie kiedykolwiek powstały. Cieszy się od lat niesłabnącym uwielbieniem i fascynacją kolejnych pokoleń czytelników.” 

 

Weronika sie denerwuje. Marlena jest zdegustowana.

 

Marlena

To brzmi jak opis Anny Kareniny, ale jako największego love story wszech czasów. 

 

Weronika

Bardzo niepozornie się zaczyna, bo wiesz, demoniczność, niszczące uczucia, a potem jednak…

 

Marlena

…to jest o miłości! 

 

Weronika

To, co jest w drugim akapicie, ostatecznie neguje większość pierwszego.

 

Marlena

No tak. Wydaje mi się, że tylko drugi akapit przeczytałaby reżyserka najnowszych Wichrowych Wzgórz, Emerald Fennell.

 

Weronika

Większość osób ma problem z doborem aktorów, ale już ci mówiłam, że moim zdaniem Elordi pasuje do postaci Heathcliffa. Pamiętasz Euforię, nie? Niepokojąco dobrze odgrywał agresję. Głównym zarzutem jest to, że Heathcliffa nie gra aktor o romskiej urodzie, że kolor skóry się nie zgadza… ale i tak myślę, że sama interpretacja może być udana. Więc tutaj nie czepiam się wyboru Emerald jakoś mocno. W adaptacji z… 1992 roku Ralph Fiennes też fizycznie nie do końca pasował do tej roli. A ostatecznie i tak jest najbardziej znanym Heathcliffem. W nowej adaptacji młodego Heathcliffa ma zagrać kto? Owen Cooper? 

 

Weronika szybko sprawdza w telefonie.

 

Po jego grze z Dojrzewania też spodziewam się, że dobrze odegra Heathcliffa-dzieciaka i to, jak ten staje się coraz gorszy.

 

Marlena

Z tym się zgadzam, ale Margot Robbie nie została moim zdaniem dobrze dobrana. Chodzi mi o cały jej wizerunek. Margot jest teraz znana głównie z Barbie, ale miała dobre poprzednie role. Bardzo dobrze zagrała w Pewnego razu w Hollywood i w Wilku z Wall Street

 

Weronika kiwa głową. Nie widziała żadnego z tych filmów.

 

Jej postać w tym drugim filmie też jest seksualizowana, no ale on nie jest oparty na książce. To znaczy jest, bo na wspomnieniach, ale to trochę coś innego. Nowy zwiastun Wichrowych Wzgórz jest po prostu p r z e s y c o n y erytozymem i cielesnością. Zbiera tak negatywne oceny, bo nie na tym polega książka. Jest różnica, kiedy tworzysz postaci i fabułę praktycznie od zera, a czym innym jest wyreżyserowanie filmu, do którego masz gotowy scenariusz w postaci powieści. Jeśli mamy po raz kolejny powielać schemat, że jest to historia miłosna to…

 

Weronika

Ja bym bardzo chciała wierzyć, że Emerald wie, co robi. 

 

Marlena

Naprawdę mam nadzieję, że udowodni tą adaptacją, że źle myślimy. Ja zresztą bardzo lubię jej wcześniejszy film: Obiecującą. Młodą. Kobietę. Dlatego byłam tym bardziej zdziwiona i rozczarowana, oglądając nowy zwiastun Wichrowych Wzgórz

 

Weronika

Nie widziałam, ale zaufam ci. Zastanawiam się, co ma na celu odniesienie na plakacie do Przeminęło z wiatrem. Przerażają mnie w ogóle te starsze plakaty.

 

Weronika googluje wcześniejsze filmy, wybiera jakiś tytuł i pokazuje Marlenie plakat meksykańskiej adaptacji.

 

Boję się tego. Wzgórza wichrów…? Tutaj też plakat nawiązuje do Przeminęło z wiatrem, tylko gorzej. Bardziej mi to przypomina reklamę romansu kowbojskiego. 

 

Marlena

Może chodzi o całe Hollywood, lata 40. i łamanie jakiegoś mitu? Konfrontowanie obrazu złotych początków amerykańskiego przemysłu filmowego z naszymi obecnymi filtrami? W końcu problem seksualizacji aktorek i aktorów wcześniej istniał, ale dopiero teraz go dostrzegamy. A ty słyszałaś w ogóle o kodeksie Haysa?

 

Weronika

Nie mam zielonego pojęcia, co to jest, stara.

 

Marlena

Nooo… to były po prostu zasady nałożone na twórców filmowych. Jeśli chcieli, żeby filmy w ogóle zostały upublicznione, to musieli się wiesz, dostosować. Dobro zawsze musiało zwyciężać nad złem… bohaterowie mieli podejmować moralnie dobre decyzje, a jeśli były one złe, to na końcu i tak musiało to wszystko mieć wydźwięk dydaktyczny. Sceny namiętności odpadają. Dlatego te filmy z lat 40. czy 50. są bardzo przewidywalne, bo mają się skończyć „dobrze”. 

 

Weronika

A, to ja ci powiem, że w ogóle nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Może dlatego, że mało starych filmów oglądałam. Tak czy inaczej, jest ten kodeks, ale nooo tak jak powiedziałaś, to ten problem nadal istniał. Marylin Monroe jest dobrym przykładem. Jak czytałam Madame Libery, to był tam ustęp o Poli Raksie i młodych chłopcach marzących o jej zgwałceniu. Może właśnie z czymś takim reżyserka się rozprawi? Tylko że zwiastun póki co tego nie pokazuje i nie daje mi tej nadziei. Ja tam po lekturze Wichrowych i tym zwiastunie czuję się po prostu niekomfortowo. W sensie wiesz, nie mam problemu z tym, że mi pokazują nagą babę, ale jak ktoś mi to próbuje sprzedać jako adaptację książki Brönte, to śmiać mi się chce. Albo płakać. 

 

Chwila ciszy. Marlena bierze swój kubek z herbatą i widocznie przypomina jej się kolejna kwestia.

 

Marlena 

Jeszcze muzyka, soundtrack Charlie XCX… nie pasuje mi to. Mam wrażenie, że po prostu wykorzystują moment, w którym jest najbardziej popularna. „Fall in love again and again”?

 

Ciężkie westchnięcie.

 

Weronika 

Właśnie ciekawe, czy to oni jej to zaproponowali, czy właśnie ona sama się do nich odezwała i powiedziała: „Ej siema, mam fantastyczny pomysł na soundtrack do waszego filmu”. Nie wiem, ale jest tyle fajnych, niszowych artystek, które mają lepszy vibe i pewnie lepiej by sobie poradziły z muzyką do Wichrowych… Oprócz tego, wydaje mi się, że te biedne Wzgórza po prostu nie mają dobrej adaptacji. Weź popatrz na okładki niektórych książek, tam powtarza się problem Lolity. Wybierane są najbardziej filmowe i „romantyczne” momenty. To pokazuje schematy, które widzą już nawet sami bohaterowie, a na pewno autorka. I my. A reżyserka… no nie wiem. 

 

Marlena

Dialogi i sytuacje są strasznie bezwzględne. To nie jest to jasne pisarstwo Jane Austen… 

 

Weronika

Ano, Jane jeździła na herbatki, tutaj poszła na ploteczki w Bath, tutaj na jakiś bal… Nie że od razu luksusy, ale na pewno żyło jej się trochę lepiej. Pan Darcy nikogo nie bił, nikogo nie więził… Tymczasem mężczyźni sióstr Brontë: jeden bił, pił i więził, drugi też więził i przy okazji uprawiał poligamię. Co chatka to zagadka.

 

Marlena

No, fabuła Wichrowych Wzgórz dzieje się w bardzo zamkniętym „społeczeństwie”, w którym nawet nie ma pastora. To znaczy był, na początku, ale potem przestał być potrzebny – mieszkańcy sami go usunęli. Chociaż „mieszkańców” za wiele tam nie ma – w końcu żyją tam tylko dwie rodziny. Powtarzające się nazwiska podkreślają zamkniętą, niedostępną przestrzeń, z której trudno się wydostać. Cathy z przymusu wychodzi za jednego z kuzynów, a potem zakochuje się w drugim… 

 

Weronika

W końcu co w rodzinie, to nie zginie.

 

Marlena

…mimo w miarę pozytywnego zakończenia, to nadal jest pewnego rodzaju dziedziczenie grzechu, cierpienia czy traumy. 

 

Weronika

No właśnie, a wszystko zaczęło się od tego, że właściciel Wichrowych Wzgórz zabrał ze sobą dziecko z ulicy w Liverpoolu. Z tego powodu wydaje się, że to jest właśnie to „zło z zewnątrz”. Mimo że widzimy Heathcliffa jako przyczynę tragedii, to jednak problem już był w tej rodzinie. Mówię tu o Hindley’u.

 

Marlena

Fakt, tam nie ma żadnej dobrej postaci.

 

Weronika

Wydaje mi się, że nawet narratorka nie jest dobra, a już na pewno nie obiektywna. Dla mnie Nelly Dean jest bardzo specyficzna, odebrałam ją ambiwalentnie. Nie zawsze podejmuje dobre decyzje i czasami wikła siebie i innych w jakieś problemy. 

 

Marlena

Jest z rodziną Earnshaw związana od zawsze, dorastała z Hindleyem, Katarzyną i Heathcliffem. Ale jednak nie wiąże się z nikim stamtąd, nie wychodzi za mąż, więc nie jest w pełni częścią tragicznego cyklu. Podobno Brontë zainspirowała się własną nianią, tworząc postać Nelly. Zastanawiające, bo nie przedstawiła swojej opiekunki w możliwie najlepszym świetle. 

 

Weronika

Nelly zresztą też przez chwilę prześladowała Heathcliffa, podobnie jak Hindley, chociaż ona go nie nienawidziła. Po prostu robiła to, co inni.

 

Marlena

No tak. Wydaje się, że Heathcliff był przyczyną zachowania Hindleya, ale sam przecież nie był oprawcą. Dopiero potem, prowokowany, zaczął odpowiadać złem na zło. No i konflikt przeniósł się do Edgara i Izabeli. Drozdowe Gniazdo staje się w tym przypadku kontrastowym miejscem dla Wichrowych Wzgórz.

 

Weronika

W sumie sam Edgar też nie był dobry na początku, nie miał dobrego podejścia do Heathcliffa. Prawie wszyscy byli do niego źle nastawieni. Problemem był jego wygląd i niejasne pochodzenie. Ojciec Hindleya nie miał takich uprzedzeń, więc dzieciak nie miał po kim „odziedziczyć” takiego punktu widzenia. Chyba że po matce, ale o niej tam niewiele było. Sam podjął tę decyzję. Heathcliff został „wprowadzony” do kręgu rodzinnego, ale na zawsze pozostał outsiderem, nawet gdy stał się właścicielem obydwu majątków. Ostatecznie tylko Cathy i Hareton się zmieniają i moim zdaniem syn Hindleya jest odbiciem Heathcliffa. Gdy jego „wuj” przejmuje Wichrowe Wzgórza, wtedy Hareton z dziedzica staje się tym obcym

 

Marlena

No właśnie, Heathcliff zresztą mówi, że gdyby nie to, że ojcem Haretona jest Hindley, to wolałby jego jako syna zamiast Lintona. Hareton też zaczyna życie w miarę dobrze, bo Nelly przejmuje opiekę nad nim, tak samo jak Heathcliffem zajmował się pan Earnshaw. 

 

Weronika 

No tak, chodzi tu o wpływ środowiska, jednak zastanawiam się, w jakim stopniu rzeczywiście kształtowało ono bohaterów, a w jakim ich zachowanie mogło wynikać z cech, które posiadali od początku – wiesz, z naturalnych predyspozycji i sposobu bycia. Myślę przede wszystkim o Haretonie i Lintonie. Tego drugiego do 12. roku życia wychowywała Izabela. Mimo to, nie wyrósł na dobrego człowieka, a przecież odcięli się od Heathcliffa. 

 

Marlena

Izabela chyba myślała, że wyjeżdżając, uratuje syna. Jednak gdy Nelly po raz pierwszy go opisywała, to Linton nie sprawiał dobrego wrażenia. Gdy wrócił do ojca, jego zachowanie pogorszyło się, ale już wcześniej był podatny na wpływy i miał w sobie cechy, które czyniły go takim, jakim był – rozpuszczonym, słabym chłopcem. No a co z Izabelą w ogóle?

 

Weronika

Moim zdaniem, ona jest pastiszem na kobiety, które romantyzjuą Heatflicffa. To obraz tych, które widzą w nim pana Darcy’ego. Izabela nie zna Heathcliffa, ale go idealizuje, myśli o nim, a potem rozczarowuje się (jak pani Bovary!). Dzień po ślubie z nim przekonuje się, że jest zły – a Heathcliff jej nie oszukuje! Sam ostrzega ją, że nie jest dobrym człowiekiem, a mimo to ona wierzy w wykreowany obraz jego osoby. Te trzy nazwiska (Earnshaw–Linton–Heathcliff) wyryte na parapecie, tworzą tryptyk (bardzo ładne słowo) – zamknięty cykl zła i cierpienia, który dopiero Cathy i Hareton próbują przerwać. Ale ich relacja nie jest dobra od samego początku. Stosowali wobec siebie przemoc fizyczną i słowną. Dosłownie typ ją uderzył, a ona trzasnęła go biczem. No przepraszam, że nie łapię sygnałów, że oni powinni być razem. Jeszcze jest tam Józef, ten służący, który niby jest poboczną postacią, ale wszystko wie, wszystko słyszy i pojawia się wszędzie. Wydaje mi się, że to może być drobny komentarz à propos kościoła. Józef jest mocno religijny, aż do przesady, i widać, że narracja jest skonstruowana tak, żeby go ośmieszyć. Ostatecznie Wichrowe Wzgórza pokazują, że nawet nie musisz wychodzić z domu, żeby mieć tyle problemów…  

 

Dziecko sąsiada płacze za ścianą, a pies znowu zaczyna szczekać. To chyba szpic miniaturowy. Weronika przypomina sobie o herbacie i sięga po kubek. 

 

Marlena

Oni są więźniami własnej tragedii. Prawie nikt nie przychodzi z zewnątrz oprócz Heathcliffa. Wichrowe Wzgórza są odizolowane. Pojawia się lekarz z pobliskiego miasteczka, ale raczej wszystko dzieje się w zamkniętym kręgu dwóch rodzin, a potem jednej wielkiej. 

 

Weronika

Ten lekarz i tak niewiele robi. Kto ma umrzeć, ten umiera. Kenneth jest tam tylko dla picu, bo na nic się nie przydaje. 

 

Marlena

Jedyne informacje o reszcie świata pochodzą od służby. W którymś momencie Wichrowe Wzgórza dosłownie stają się więzieniem – Heathcliff przetrzymuje Nelly i Cathy, zmuszając tę drugą do ślubu ze swoim synem. Jeszcz była ta gosposia, Zilla, która była z zewnątrz. Ale i tak szybko odeszła z pracy i nie podjęła się interwencji, gdy w domu działo się coś złego. 

 

Weronika

No tak, a Nelly starała się pomagać, ale robiła to po swojemu i często wynikały z tego różne problemy. W tym wypadku nie pomaga ani dystansowanie się Zilli, ani zaangażowanie Nelly, która często ocenia każdego ze swojego punktu widzenia. Nie przepadała nawet za Katarzyną, z którą się wychowała i często komentowała jej toksyczne zachowania, choć nie przeciwdziałała im. Katarzyna ostatecznie oszalała i umarła… 

 

Marlena śmieje się.

 

No co, ale tak było! Zanim to się stało, to było najwięcej momentów, które można uznać za „romantyczne”. Jeśli oczywiście wyciągnie się je z kontekstu. W powieści nie za bardzo istnieje cielesność. Nie wspomniano nawet o ciąży Katarzyny. 

 

Marlena

No właśnie!!

 

Weronika

Wszystko odgrywa się w sferze uczuć, więc tym bardziej najnowszy zwiastun wydaje się… przesycony erotyzmem właśnie przez ten kontrast. W książce ciało raczej odbija to, co dzieje się duszy. 

 

Marlena

Właśnie, wszystko dzieje się na sferach duchowych. Nie ma zdrady cielesnej (chyba że jest ukryta), są tylko zdrady emocjonalne. Ta miłość jest silnie platoniczna, ale ich „związek dusz” też jest specyficzny. W gruncie rzeczy nic nie stało na przeszkodzie ich związkowi – nikt im go nie zabraniał. Żyją w tak odizolowanym miejscu, że opinia publiczna nie miałaby tam żadnego znaczenia, bo właściwie nie ma tam żadnej publiki. Ani księdza, ani sąsiadów. Wichrowe Wzgórza stanowią zamkniętą enklawę, w której dzieje się o wiele więcej rzeczy gorszych niż to niedoszłe małżeństwo. Katarzyna jednak nie decyduje się porzucić Edgara.

 

Weronika

To jest dopiero duma i uprzedzenie. On nie chciał wyznać jej uczuć przez swoją dumę, a ona nie chciała za niego wyjść przez ogólne uprzedzenia. 

 

Marlena

I znowu wracamy do problemu, że to jest historia o miłości.

 

Weronika

Znaczy no wiesz, jest o miłości, ale nie takiej, jak wszyscy sądzą. 

 

Marlena

Najbardziej „romantyczna” scena to rozkopanie grobu Katarzyny przez Heathcliffa, żeby móc spocząć obok. Gdy Nelly o tym słyszy, to jest raczej przerażona niż podekscytowana. Wiemy, że Heathcliff kochał matkę Cathy, ale to była po prostu szaleńcza miłość, której gloryfikowanie może skrzywdzić.     

 

Weronika

No ja bym się bała, jakby typ mi zasugerował, że rozkopie grób. Zresztą, Katarzyna też nie była jakąś miłą niunią, często manipulowała nim i podczas ostatniej kłótni zasugerowała, że będzie go prześladować jako duch. Nie pogodzili się przed jej śmiercią, a Heathcliff trwał w tym uczuciu i nie dostrzegał jej wad. Wydaje mi się, że jego złożony obraz, w którym łączą się zło, trauma i różnego rodzaju problemy to wynik zarówno środowiska i „wychowania”, jak i indywidualnych predyspozycji osobowościowych, które każdy z nas w pewnym stopniu posiada. Mam na myśli to, że jesteśmy w jakimś stopniu uwarunkowani, by przejawiać określone cechy czy skłonności. To nie oznacza, że MUSIMY tak działać, ale wiesz o co mi chodzi. Tutaj pojawia się pytanie, czy złym można się urodzić czy stać. Tak czy inaczej, w przypadku Heathcliffa pozostaje to tajemnicą i już. Nie znamy jego przeszłości, bo przybył z zewnątrz. 

 

Marlena

W przypadku Lintona, Cathy i Haretona mamy tło rodziny, historię, możemy próbować ich rozumieć.

 

Weronika

Dlatego szkoda, że próbuje się to dziś sprowadzać do It Ends With Us… NO TAK, Marlena, to podobny schemat, w końcu to całe zło ma się skończyć na Haretonie i Cathy. Zwiastun filmu tylko wzmacnia to uproszczenie. Damn, toż Emily napisała o tym lepiej niż Hoover. I NIE, nie czytałam tego, widziałam tylko recenzję jak coś. 

 

Marlena

Wrócimy po premierze filmu – może okaże się, że ta dyskusja była niepotrzebna i wszyscy będziemy musieli przeprosić reżyserkę. 

 

Weronika 

Daj spokój, wydaje mi się, że nie będę musiała… Jak pojawi się jakiś drugi zwiastun, to raczej nie będzie on lepszy niż pierwszy. 

 

Coraz wyraźniej słychać piosenkę z mieszkania sąsiadki mieszkającej naprzeciwko: „That boy is corrupt! Could you raise him to love me, maybe? Here we go again…“

 

To be continued…

 

 

Ilustracja: Adrianna Kujawa (IG: @aadidoodles)

Exit mobile version