
Pierwszy numer „Niewinnych Czarodziejów” w 2021 roku niejako zapowiada to, jak pismo będzie działać przez następnych dwanaście miesięcy. Mamy nadzieję na nowe odkrycia – może tekst Kajetana Czerwińskiego (który debiutuje na naszych łamach) o interesującej niszowej artystce okaże się ich zwiastunem? Z kolei Piotr Jerzak mierzy się z książką cenionego i dojrzałego pisarza – dekonstrukcyjne odczytanie Wschodu Stasiuka pozwala na zadanie na poważnie pytania, czym podszyta jest nasza rzeczywistość. Na zakończenie Mateusz Kaczyński w zadziornym felietonie polemizuje z Belindą Carlisle i zastanawia się, czy We’ll make heaven a place on earth to taki niewinny postulat, jak próbuje nas przekonać piosenka. Natomiast pisząca te słowa recenzuje znakomitą powieść Anny Kim.
Wam, naszym Czytelniczkom i Czytelnikom, życzymy, żeby 2021 rok był owocny pod względem intelektualnym i kulturalnym. Mamy nadzieję, że będziemy Wam towarzyszyć w tej podróży!
Redaktorka naczelna
Zuzanna Dziedzic
Spis treści:
- Zuzanna Dziedzic – Prolog. 1/2021
- Kajetan Czerwiński – Safona z Kalifornii, czyli wstęp do meliki Joanny Newsom
- Piotr Jerzak – Podróż po końcu świata – „Wschód” Andrzeja Stasiuka
- Zuzanna Dziedzic – Dwie miłości
- Mateusz Kaczyński – Skrawek nieba
„Melika” to termin nieco już zapomniany, a określa on ni mniej, ni więcej, tylko brata „liryki”. Oznacza on poezję recytowaną rytmicznie przy akompaniamencie instrumentu i – jak jego terminologiczny bliźniak – jest owocem kultury greckiej.
Ostatnich kilkadziesiąt lat upłynęło zachodniej filozofii na ciągłym dekonstruowaniu fundamentów dotychczasowej metafizyki. Czy jednak możliwe jest jej odrzucenie? Odpowiedź na to pytanie można postawić dzięki lekturze Wschodu Andrzeja Stasiuka przez pryzmat kategorii zaproponowanych przez Jacques’a Derridę.
Cienka książeczka Anny Kim, wydana trzy lata temu, przemknęła przez półki wydawnicze prawie niezauważona. Tymczasem jest to rzecz warta uwagi – precyzyjna wiwisekcja psychiki dwóch postaci, Nory i Luana, ludzi na zawsze zamrożonych przez wojnę, której nawet nie widzieli.