Nasza cywilizacja jest uzależniona od niekończącego się strumienia nowego sprzętu elektronicznego. Gdyby Europa poprzez jakąś zapaść gospodarczą nie była w stanie finansować importu setek ton towaru, który przybywa codziennie z Azji, każdy smartphone i komputer przestałby działać w przeciągu trzech do pięciu lat. Gdyby ostatnie twarde dyski się zatarły, a ostatnie ekrany zgasły, każdy film, który nie został zapisany na celuloidzie, każde nie wywołane na papierze zdjęcie i każdy nie wydrukowany tekst stałyby się niedostępne. Nasz kontynent pogrążyłby się w nowym ciemnym wieku.

Oto świat Teutonic Apocalypse, w którym kataklizm klimatyczny pogrążył Europę w nowej epoce lodowej i cofnął nasz kontynent w czas przeddigitalny. Wiedza ostatniego półwiecza została utracona. Ostało się jedynie to, co znajdowało się w grubych tomach ksiąg z przełomu XIX i XX wieku. Zeppeliny i maszyny parowe urosły ponownie do rangi cudów techniki, a i tak społeczeństwa walczące o przeżycie na bezgranicznych pustyniach ze śniegu i lodu, z trudem utrzymują te zgliszcza dorobku technologicznego.

Czytelnik poznaje ten świat z perspektywy głównego bohatera, Wagnera Kraffta. Jego przygody rozpoczynają się w postapokaliptycznych Niemczech, w kraju, w którym – tak jak w większości Europy – cywilizacja przetrwała tylko pod lodem i ziemią, z wyjątkiem co poniektórych budynków o wyjątkowym znaczeniu. Odyseja bohatera wprowadza nas w fascynujący świat skutej mrozem Europy, gdzie powracające elementy z epoki maszyn parowych mieszają się z pozostałościami naszych czasów.

Teutonic Apocalipse jest dystopijnym steam punkiem, który igra z rozpoznawalnymi tropami z końca przedostatniego wieku i łączy współczesną fascynację czasem międzywojennym i sprzed I wojny światowej z czarnym scenariuszem zmian klimatycznych. Tworzony przez zespół trzech grafików i jednego autora tekstów, fascynująco rozbudowany świat uwodzi miłością do szczegółu i niekonwencjonalnym humorem.

Więcej na stronie: Teutonic Apocalypse

 

Agnieszka Pakuła, Łucja Stachurska, Michał Kossut, Bartłomiej Jesionkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *