
Numer majowy to numer bez hasła przewodniego – ale czy na pewno? Prezentowane teksty niewątpliwie łączy pragnienie ujęcia opisywanych zjawisk w szerokiej perspektywie kulturowej i społecznej. Przemysław Batorski i Jan Szeptycki sięgnęli do klasyki literatury między innymi po to, by zastanowić się nad tym, co możemy współcześnie z niej wyczytać. Jadwiga Mik dotarła jeszcze dalej – Latynistów ród ginący śmiało można nazwać reportażem literackim, w którym autorka bada niezwykle ciekawą społeczność. Kajetan Czerwiński zapuszcza się w przeszłość internetu niczym archeolog, a Piotr Nyga zastanawia się, jakich zmian społeczno-kulturowych doświadczamy wskutek pandemii i jak reagują na nie tęgie umysły. Jak zawsze – życzymy owocnej lektury!
Zuzanna Dziedzic
Redaktorka naczelna
Spis treści:
- Prolog. 5/2021
- Przemysław Batorski – Mniej treści, więcej formy! Cyzelowanie, czyli co Bruno Schulz robi, kiedy nie patrzymy
- Jadwiga Mik – Latynistów ród ginący. Słowo w obronie łaciny
- Kajetan Czerwiński – Dziesięć lat narracji – „Minecraft” i era wirtualnej sentymentalności, która już tu jest
- Jan Szeptycki – Na co komu klasyka, czyli myśli różne na temat sonetu
- Piotr Nyga – To tylko koniec świata
Pisanie nie jest cyzelowaniem. Niezależnie od tego, czy jako cyzelowanie rozumiemy poszukiwanie doskonałych słów, czy raczej mozolną pracę skutkującą niezrozumiałym żargonem, powinniśmy je porzucić. Świadczą o tym dwa przypadki, w których doszło do oskarżenia o cyzelatorstwo: Wacława Berenta i Brunona Schulza.
Przedmiotem ich kultu jest mianowicie starożytny artefakt – lingua latina, obiekt zarówno strachu, jak i żartów pozostałej części społeczeństwa. Panuje bowiem przekonanie, że ci, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli wybrali zgłębianie tajemnic mowy Cycerona, są z pewnością szaleńcami, a ich nauczyciele – wyższego rodzaju pomiotami szatana, które zaciągają niewinne dusze do piekła nauki gramatyki. Lęk przed magistrami, jak brzmi ich wewnętrzna tytulatura, opisuje i Herbert.
Ostatecznie zaledwie przejechaliśmy palcem po powierzchni budowy alternatywnego świata (dla wielu nie mniej ważnego niż ten prawdziwy) oraz sposobu, w jaki potrafimy nadawać mu wartość, organizować go i wypełniać symbolami równie bezwiednie, jak pająki zapełniają strychy swoimi sieciami. Nie chodzi tu przecież tylko o budowanie i oglądanie tego, co stworzyliśmy – to doświadczenie zapewnić może nam niejeden program.