Literatura i śmierć według Stefana Szymutki. O niepozornej książce ze Śląskiem w tle

Po przeczytaniu Nagrobka ciotki Cili Stefana Szymutki stosownym wydaje się zamilknąć. Nie chodzi o minutę ciszy, hołd, żałobę ani nawet refleksję. Chodzi o język. Choć potrzeba milczenia wynika także ze skłębionych w głowie myśli i odkryć, to jednak przede wszystkim z dobitnego uświadomienia sobie niewystarczalności języka. To dziwne, ale jednocześnie Nagrobek niesamowicie zachęca do wypowiedzi – do dyskusji, do zadawania pytań, do kontynuowania myśli autora oraz do przekazania jej innym. Czytaj dalej…

Gabinet luster Jacka Dukaja

O niektórych utworach, takich jak Jądro ciemności Josepha Conrada, można powiedzieć, że mniej więcej je znamy. Kiedy ich temat pojawia się w rozmowie, z grubsza pamiętamy, o czym są, z trudem jesteśmy w stanie przytoczyć jedną czy dwie interpretacje, orientacyjnie potrafimy wskazać, co nam się najbardziej podobało. Najlepiej tę sytuację obrazuje znak tyldy, oznaczający „około”. Jesteśmy pewni tylko jednego: kiedyś poznaliśmy taki utwór lub o nim słyszeliśmy. Właśnie to jest dla niego największym zagrożeniem. Czytaj dalej…

Kazimierz Wierzyński ocenia szanse Polaków na mundialu w Rosji


Gdzie obecnie znajduje się „największe Colosseum świata”, o którym w 1927 roku pisał Kazimierz Wierzyński? Kibice pewnie wahaliby się z wyborem pomiędzy Camp Nou w Barcelonie, Wembley w Londynie czy Santiago Bernabéu w Madrycie. Ja twierdzę, że w Moskwie, następnie w Kazaniu czy Wołgogradzie, a potem w… (do uzupełnienia w czerwcu). Czytaj dalej…

Listy pisane prozą życia. O współczesnej epistolografii

Każdy coś o nich wie – mniej lub więcej; ja też coś wiem, kiedyś coś przeczytałam, coś usłyszałam. Mowa o tych znanych osobach, których książki nie pozwalają spać, piosenki wzruszają, a życiowe, prywatne dramaty stają się jakby kolejną formą ich twórczości. Na półkach w księgarniach szczególnie często pojawiają się zbiory listów, będących zapisem codzienności twórców. Dzieci lub przyjaciele tych autorów decydują się obecnie na publikację ich korespondencji, a my je kupujemy, czytamy, bądź tylko przeglądamy. Czytaj dalej…

Przyczynek do antropologii sandboksów (widzianych oczami amatora)

Jedna z amerykańskich teorii autobiografii głosi: skoro i tak wszelkie pisanie jest fikcją, bo język nie przystaje do rzeczywistości, to – zamiast lamentować nad bezpowrotnie utraconym kontaktem ze światem – bez ogródek stwarzaj siebie i swoje życie, opisując się na dowolną modłę. Coś podobnego zdają się mówić sandboksy: dajemy ci fikcyjny świat, a ty rób w nim co chcesz. Skoro i tak wszystko jest blagą, autokreuj się do woli. Czytaj dalej…