Czarodziejska nora pod klepsydrą. „Zabliźnione serca” Maxa Blechera

„Zabliźnione serca” to książka, jaką napisałby Max Blecher, gdyby chorował na gruźlicę kręgosłupa i spędził wiele lat w renomowanych sanatoriach. Co też się stało. Powieść rumuńskiego pisarza to rzecz o poszukiwaniu bliskości, afektów oraz nieustannym wyjaśnianiu i potwierdzaniu zasadności swojego życia. Życia, które konstytuowane jest przez cierpienie. Czytaj dalej…

Synteza Gdańska i okolic („Winniczki, kałuże, deszcz…” Pawła Huellego)

janekW deszczowej aurze, obok kościoła, młody człowiek zanurza się ciałem i umysłem w breję stworzoną z kałuż, drewnianych stateczków i błota, aspirującą do bycia jego prywatnym mikrokosmosem. Wśród liści i kałuż malec staje się władcą, demiurgiem, stwórcą, który nieustannie porusza materię, sam będąc, o ironio, także w ruchu. Czytaj dalej…

Zachwyty i strachy. Marek Bieńczyk, „Jabłko Olgi, stopy Dawida”

jablko-olgi-stopy-dawida-eseje-i-jesienie-390Do pewnego stopnia „Jabłko Olgi, stopy Dawida” to kontynuacja projektu pisarskiego Bieńczyka i rozwinięcie znanych już skądinąd tematów bliskich pisarzowi, po części zaś jest to próba nowatorskiej gry z gatunkami, której owocem jest „forma bardziej pojemna”. Czytaj dalej…

Co krytyk mógł widzieć: o „spektaklu” „Pani Diana tańczy do rana” (reż. W. Malajkat)

malajkatW najnowszym spektaklu Teatru Syrena, „Pani Diana tańczy do rana” (reż. W. Malajkat) „wszystko, co stałe, rozpływa się w powietrzu”, homogeniczne przestrzenie zaczynają się kruszyć, aby ostatecznie się przegiąć, a Malajkat zrywa z ciągłością. Czytaj dalej…