Dlaczego czasem warto rzucić wszystko i pójść nad Wisłę
Podobno nie ma nic bardziej motywującego niż deadline. Wówczas u pisarza (i studenta) uwalniają się ukryte dotychczas pokłady energii twórczej, pomysły niemal natychmiast materializują się w postaci kilkunastu czy – w skrajnych przypadkach – nawet kilkudziesięciu stron tekstu, styl staje się wartki, język klarowny, a zakończenie nasuwa się samo. Tylko po co czekać z pisaniem pracy na ostatnią chwilę? Sprawa Grzegorza Przemyka: dlaczego przeszłość wygląda jak literatura, a teraźniejszość nie
Reportaż Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka Cezarego Łazarewicza nie doczekał się prawie żadnych recenzji. Internet ograniczył się do notek wydawniczych, powtarzających te same klisze. Czuję się zachęcony, żeby wypełnić tę lukę, bo w książce Łazarewicza jest więcej literatury, niż można by się spodziewać Myślę, że powinnam kupić czapkę
Tracy Chapman zawsze była dziewczyną z Cleveland, nieważne z kim i gdzie grała. Pierwsze koncerty tuż po płytowym debiucie, występ na siedemdziesiątych urodzinach Nelsona Mandeli, duet z B.B. Kingiem – to wciąż ta sama protest singer, która zaczynała na studenckich wiecach i w uniwersyteckich kawiarniach, ujmująca słuchaczy bezpretensjonalnością tekstów. Utwory z jej debiutanckiego albumu nie straciły na sile, mimo że upłynęło trzydzieści lat od ich wydania. Dwa oblicza Czechowa – o głosie autora i przeklętej mewie
Trudno zamknąć w ramy schematu współczesne doświadczenie teatralne. Wydaje mi się jednak, że obecnie dominują dwie podstawowe tendencje: raz ze sceny przebija się głos autora, a raz reżysera. Co to oznacza? Spójrzmy na dwie inscenizacje sztuk Czechowa, a być może znajdziemy odpowiedź na to pytanie.