U źródeł „innego realizmu”
Chantal Akerman udało się zdobyć idealną pozycję w historii filmu: z jednej strony stała się klasykiem (klasyczką) kina, a jej dzieła wyświetlane są w galeriach i podczas alternatywnych projekcji, z drugiej pozostała w pewnym sensie awangardowa, poza głównym nurtem artystów kontestujących jak Jean-Luc Godard, Michelangelo Antonioni czy wczesny Bernardo Bertolucci. Jednocześnie pozostaje na uboczu oraz cieszy się uznaniem krytyków, a jej filmy wciąż potrafią wzbudzać silne emocje.
„Ajami”
Ajami jest doskonałym przykładem na to, jak film o wyśmienicie zapowiadającym się scenariuszu w konfrontacji z rzeczywistością może nie spełnić pokładanych w nim nadziei. Z jednej strony mamy liczne nagrody (w tym nominację do Oscara w 2010 roku za najlepszy film nieanglojęzyczny) i entuzjastyczne recenzje, w których podkreśla się wielowątkową fabułę, z drugiej natomiast – uczucie niedosytu po wyjściu z kina.
„Byłam idealna”. Czarny łabędź (reż. Darren Aronofsky)
Najnowszy film Darrena Aronofsky’ego (Requiem dla snu, Pi, Źródło, Zapaśnik) – Czarny łabędź – zachwyca doskonałym aktorstwem, piękną muzyką, wspaniałymi kostiumami i scenografią. Szkoda, że jest przy tym bardzo nierównym, a momentami wręcz męczącym obrazem.
„Opowieści z Narnii: Podróż wędrowca do świtu”
Podróż wędrowca do świtu to ekranizacja trzeciej części cyklu Opowieści z Narnii C.S. Lewisa. Książki Brytyjczyka od lat stanowią kanon literatury dziecięcej i doczekały się licznych adaptacji radiowych, teatralnych i filmowych. Najnowsza próba przeniesienia świata Narnii na ekran kinowy wypadła całkiem nieźle, chociaż na początku miałam pewne obawy czy twórcom uda się stworzyć obraz, który, oprócz przychylności najmłodszych widzów, zaskarbi sobie również uwagę bardziej wyrobionego odbiorcy.