Bezludność na mapie miejskiej

Poczucie życia w przeludnionym świecie jest namacalne i nieuniknione, wywoływane bowiem przez czynniki zewnętrzne, a więc takie, których nie można łatwo (ani indywidualnie) zmieniać. W zasięgu większości ludzi leży jednak chałupnicze antidotum: poszukiwanie bezludności, choćby na małą skalę. Czytaj dalej…

Nasza mała bezludność

Bezludność? W takim razie „bezludna wyspa” – taki jest pierwszy kontekst, który otwiera się przy spotkaniu z tym pojęciem. Można nawet przekornie stwierdzić, że to właśnie ten zapisany (obecnie chyba już bardziej za pośrednictwem opowieści filmowych niż epickich narracji filozoficznych czy awanturniczych) w świadomości powszechnej obraz funduje nasze myślenie o bezludności, a nie odwrotnie. Czytaj dalej…

O „bezludności” z wyboru słów kilka, czyli co łączy samotnika z Concord z najlepszym przyjaciela pewnego fińskiego trolla

Popkultura przyzwyczaiła nas do postrzegania bezludności jako przestrzeni negatywnie pojmowanej samotności, miejsca po katastrofie: należy z niego uciec lub na nowo je zaludnić, znaleźć gdzieś „swoich” i razem z nimi wypełnić pustkę, tak bardzo przecież niebezpieczną dla człowieka, istoty bądź co bądź społecznej. Czytaj dalej…

Różowy delfin – pan fatal czy amazoński sprzymierzeniec kobiet?

Syreny, nimfy, rusałki – w mitologiach wszystkich kontynentów nie brakuje legendarnych istot, których misją jest (u)wodzenie śmiertelników. Jednak ich wyobrażenia różnią się w zależności od szerokości geograficznej. Przeciętnemu Europejczykowi tajemniczy stwór będzie się kojarzył z femme fatale w postaci pół kobiety, pół ptaka czy ryby. Dla mieszkańca Brazylii natomiast przyjmie on kształt pan fatal – różowego delfina. Warto tylko dodać, że fenomen pan fatal znacznie wykracza poza podania ludowe. Czytaj dalej…

Jurata – bogini kurortów

Anna Tomiak w książce Jurata. Cały ten szpas (2019) ukazuje zmiany, jakie od lat 70. dokonały się w kurorcie w sferze architektonicznej, politycznej i obyczajowej. Lekkim i swobodnym językiem opisuje losy Juraty, polemizując ze stwierdzeniem, że „już nie ma dzikich plaż”. Czytaj dalej…

Nie taki dzban fajny, jak go Vondráčková maluje. Refleksje na marginesie szkiców „To nie jest raj” Michała Zabłockiego

W żadnym innym europejskim kraju nie czułem się tak obco, jak w Czechach. Może dlatego, że tylko tu mieszkałem dłużej niż kilka tygodni. Trzeci rok pobytu w Brnie nie poskutkował zapuszczeniem korzeni – z biegiem czasu zacząłem dostrzegać mankamenty tego miejsca, dziwne, w moim odczuciu, zachowania ludzi, pewną zamkniętość. Czytaj dalej…