„… a ciemność jej nie ogarnęła.” Rzecz o „Róży”
„Kiedy opadła groza pogasły reflektory / odkryliśmy że jesteśmy na śmietniku w bardzo dziwnych pozach”. Dziwną (a w każdym razie niespecjalnie normalną na co dzień) pozycją jest przykładowo leżenie płasko na szarej ziemi, tak że ma się piasek we włosach, a krzepnącą krew rozlaną po całym czole.
Musicie porozmawiać o Kevinie
Trzeba przyznać, że Lynne Ramsay, reżyserka filmu, nadała mu ciekawy tytuł. Ciekawy i sprytny. Oprócz nawiązania do stereotypowego „kodu rodzinnego” i nakreślenia problemu, jaki przyjdzie widzowi śledzić przez dobrze zagospodarowane 110 minut, robi coś jeszcze. Tytułem wykracza poza przestrzeń fabuły i zwraca się bezpośrednio do nas, włączając we wspólną sprawę.
Zygmunt Haupt – modernista europejski
Dzieło Zygmunta Haupta zajmuje osobliwe miejsce w historii XX-wiecznej literatury polskiej. Opinie krytyków i badaczy, nie tak znowu licznych, którzy pisali o twórczości autora "Pierścienia z papieru", są jednomyślne w przyznaniu jej wysokiej wartości artystycznej. Jednocześnie, tak cenione pisarstwo jest prawie nieobecne w syntezach epoki.
Milcząca radość Syzyfa
Wojtek Smarzowski w Róży obnażył bez wątpienia najokropniejsze cechy ludzkiej natury. Wyciągnął na wierzch rządzące nami najpodlejsze instynkty. Rzucił Polakom w twarz ich największe wady, przypomniał o tym, o czym uporczywie próbujemy nie pamiętać. Ale poza tym bez męczącego patosu i bez dawania podstaw do bezsensownych dyskusji przedstawił bardzo optymistyczną i – o dziwo – wciąż wiarygodną wizję człowieka.