Niejednogłośna wielogłosowa zgodność głosów
Na muzykę można natknąć się wszędzie. Przeklęta przez polemizujących z klasykami harmonia (na której – chcąc nie chcąc – muzyka niezaprzeczalnie się opiera), utożsamiana przez starożytnych z pięknem, współtworzy strukturę wielogłosowego dzieła muzycznego. Wiąże się przy tym ściśle z egzotycznie brzmiącym współbrzmieniem. Stajemy się jednością, czyli kilka refleksji nad Twin Fantasy Willa Toledo
Biały kwadrat, dwa niestarannie narysowane flamastrem psy (a może lisy). Uśmiechnięte błogo „usta” lewego, większego zwierzęcia, stają się zarazem okiem mniejszego. Po paru sekundach zauważamy, że ich ręce, na pozór splecione ze sobą w uścisku, są w zasadzie zrośnięte – że rysunek nie ma sensu, że postacie zamierają na ilustracji uchwycone w tanecznej pozie, że dryfują w kontekstualnej próżni dookoła. Że całość wygląda właściwie jak bazgroł z zeszytu. Safona z Kalifornii, czyli wstęp do meliki Joanny Newsom
„Melika” to termin nieco już zapomniany, a określa on ni mniej, ni więcej, tylko brata „liryki”. Oznacza on poezję recytowaną rytmicznie przy akompaniamencie instrumentu i – jak jego terminologiczny bliźniak – jest owocem kultury greckiej. Baumanem w Peszek, czyli o inności i obcości na płytach „Jezus Maria Peszek” oraz „Karabin”
Maria Peszek to kobieta-kameleon. Każdy kolejny krążek staje się dla niej odrębnym projektem tożsamościowym. Jej debiutanckie alter ego to Mania zagubiona w wielkim mieście; druga – Maria Awaria była uosobieniem cielesności. Z kolei Jezus Maria Peszek wraz z bohaterką Karabinu ramię w ramię walczą o wolność jednostki i prawo do bycia innym. Przecież inny nie znaczy gorszy lub zły [Polska A, B, C i D]! Zgoda? Jasne. I tu nagle pojawiają się schody.