Współopowieść powojenna – szczeciński spleen i warszawski karnawał
„Przeszłość skończy się wtedy, gdy zaczniemy o niej normalnie rozmawiać” – głosi napis nieznanego autorstwa na ścianie szczecińskiej OFF Mariny. Historia mojego miasta zaczęła się tuż po wojnie i to właśnie o tym okresie chciałabym porozmawiać. Dlaczego? Wciąż mam wrażenie, że coś o nim przemilczamy pomimo istnienia wielu opowieści na jego temat. Niejednogłośna wielogłosowa zgodność głosów
Na muzykę można natknąć się wszędzie. Przeklęta przez polemizujących z klasykami harmonia (na której – chcąc nie chcąc – muzyka niezaprzeczalnie się opiera), utożsamiana przez starożytnych z pięknem, współtworzy strukturę wielogłosowego dzieła muzycznego. Wiąże się przy tym ściśle z egzotycznie brzmiącym współbrzmieniem. I być, i nie być, i współbyć. O kanadyjskiej mozaice słów kilka
Zlepek kultur, mozaika sklecona z różnokolorowych odłamków, witraż w świątyni tolerancji i wielokulturowości, matrioszka, skrywająca w sobie mikro- i makrotożsamości. Kanada. To kraj, w którym nawet skrajnie nieprzystające do siebie elementy nie przejmują się faux pas, a Justin Trudeau mógłby zaprojektować kolekcję skarpetek pod nazwą Peace and Love. Prawie literaci, czyli co jest nie tak z Williamem Whartonem
W historii współczesnej literatury polskiej prawdziwym kotłem łączności i układów okazały się lata dziewięćdziesiąte, dzięki którym nad Wisłą na sile przybrały zupełnie nowe prądy. Fala fascynacji „zagranicą”, dotychczas odległa dla naszych rodaków, przyniosła ze sobą wiele olśnień, bubli, ale przede wszystkim niespodzianek. To właśnie wtedy w Polsce zadomowiła się na dobre twórczość niejakiego Williama Whartona.