Mogę zmienić wszystko… nawet czas. „Wielki Gatsby” a „Paradoks czasu”, czyli amerykański sen wiecznie żywy
Znajomy wysłał mi kiedyś zdjęcie rzeźby przedstawiającej wyprostowanego, stojącego pewnie człowieka w garniturze z głową skierowaną ku niebu nad Manhattanem. Podpis pod fotografią brzmiał: „Think Big” i była to konkluzja jednej z naszych rozmów. W przypadku takich chwytliwych sentencji łatwo można dać się uwieść ich mglistemu znaczeniu. Pospieszyłam więc z dociekaniami, o co tak naprawdę tutaj chodzi. Czas i pieniądz w powieści. Przewijając „Taśmy rodzinne” Macieja Marcisza
W powieści Marcisza pieniądze są metaforą czasu, a czas jest metaforą pieniędzy, co oznacza, że kiedy mowa o jednym, mowa równolegle o drugim. Oznacza to również, że wraz z zyskaniem czasu bohaterowie Marcisza zyskują pieniądze, wtedy zaś, gdy tkwią w przeszłości i boleśnie odczuwają upływ czasu, są pieniędzy pozbawieni. O chwilach w poezji
Skoro można mówić o Arystotelesowskiej, średniowiecznej, skrajnie realistycznej czy subiektywistycznej koncepcji czasu, to tym bardziej nie wypada przemilczeć poetyckiej koncepcji czasu stworzonej przez Wisławę Szymborską. Nie chodzi tu o wykazanie wyższości poezji nad filozofią, a o zwykłą potencję, czyli zdolność do aktualizowania, o czym pisał Stagiryta w IX Księdze Metafizyki. Należy zatem przejść do aktu. Fantastyko, czemu grzeszysz?
Gdyby uwierzyć opiniom, powszechnie znanym faktom, a już szczególnie internetowym znawcom, okazałoby się, że to właśnie w fantastyce postanowiły zebrać się wszystkie najgorsze grzechy literatury. Grafomania, seksizm, patriarchalność, infantylność, powtarzalność, pisanie o bzdetach. Jakby jakaś parszywa wiedźma rzuciła klątwę... O, przepraszam, znowu te fantastyczne bzdury. A może warto przyjrzeć się temu zjawisku bliżej?