Wielki Brat patrzy, czyli jak podgląda Orwell
Od ponad 20 lat hasło „Wielki Brat patrzy”, autorstwa Georga Orwella, jest w popkulturze kojarzone głównie z bijącym rekordy oglądalności programem reality show. Wrodzona ludzka ciekawość sprawia, że lubimy podpatrywać innych. To zjawisko musiało fascynować również Orwella – nie bez przyczyny jest to istotny motyw w jego powieściach. Skok ze stromego urwiska
Podglądanie zawsze wiąże się z przekłamaniem. Nieważne, czy przez dziurkę od klucza, czy na czyimś profilu na portalu społecznościowym – widzimy niewielki fragment czegoś większego. Uznanie tego fragmentu za całość prowadzi na manowce, czego konsekwencje, jak pokazuje Stanisław Lem, mogą być poważniejsze, niż się wydaje. Jak sprzedaje się przeszłość w Angoli? Z jaszczurzego punktu widzenia
Barwa oczu – nieproporcjonalnie dużych w stosunku do korpusu – z odcienia miodowego przechodzi w ciemny brąz. Podobnie rzecz ma się z łuskowatym ciałem, choć tutaj wariantów kolorystycznych znajdziemy zdecydowanie więcej; ot, mimetyczny potencjał zamknięty w niespełna trzynastu centymetrach jaszczurzego jestestwa. Pionowe źrenice czynią z niej idealnego nocnego obserwatora, zdolnego do rozróżniania kolorów nawet w ciemności, co – w porównaniu z ludzkim narządem wzroku – wydaje się niezłym osiągnięciem. Czwarty wymiar według Kurta Vonneguta
Ludzkie opowieści są w większości historiami linearnymi, a nawet jeśli nie, to ich streszczenia zawsze są linearne, ponieważ odbiorcy w procesie zapamiętywania dążą do stworzenia historii uporządkowanej. Literatura czterowymiarowych Tralfamadorczyków wyglądała inaczej.