Nie taki dzban fajny, jak go Vondráčková maluje. Refleksje na marginesie szkiców „To nie jest raj” Michała Zabłockiego
W żadnym innym europejskim kraju nie czułem się tak obco, jak w Czechach. Może dlatego, że tylko tu mieszkałem dłużej niż kilka tygodni. Trzeci rok pobytu w Brnie nie poskutkował zapuszczeniem korzeni – z biegiem czasu zacząłem dostrzegać mankamenty tego miejsca, dziwne, w moim odczuciu, zachowania ludzi, pewną zamkniętość. „Scena więzienna” w „Dziadach”. Historia filomatów
Sposób, w jaki Mickiewicz przedstawił w Dziadach doświadczenia członków Towarzystwa Filomatów i Filaretów, wciąż jest tematem niewyczerpanych dyskusji. Wśród rozmów często pojawiają się głosy oburzenia – przecież w porównaniu z cierpieniem, jakiego doświadczali rodacy zesłani na katorgę losy filomatów wydają się niemal igraszką. Wąsy i kapelusiki. O podglądaniu w Newskim prospekcie Mikołaja Gogola
Wiem, że z nazwisk się nie żartuje. Jednak przy Gogolu trudno się oprzeć. Sąsiedztwo dwóch „go” wydaje się czymś więcej niż zbieg okoliczności. Vladimir Nabokov twierdził, że nazwiska postaci z prozy Gogola są w istocie przezwiskami, i to chyba trafnie. Ale i nazwisko Gogola sprawia wrażenie przezwiska. Ktoś, kto napisał Martwe dusze albo Nos, nie mógł być „Dzierżawinem”, „Żukowskim” albo „Lermontowem”. Słowo „Gogol” kojarzy się z goglami, a gogle z patrzeniem. W zapisie „Gogol” – podwójne „o” przypomina też parę oczu. Wówczas środkowe „g” byłoby nosem. Flâneur przyłapany na podglądaniu?
Przenikliwe oko niespiesznego przechodnia prześlizguje się po twarzach osób napotkanych na bulwarze paryskim. Lustruje wszystko i wszystkich – dostrzega urodę ukrytą „pod patyną nędzy”, zauważa bladość przykrywającą „zwykłą bladość”, spostrzega „rękę śliczną” unoszącą falbanę sukni, a pod suknią – „posągowe nogi”. Nic nie umknie uwagi XIX-wiecznego obserwatora rozmiłowanego „w mnogości, falowaniu, ruchu”.