Klęska słowa, czyli o nienaruszalności języka dyskursu miłosnego
Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy literatura potrzebuje miłości. I chociaż z całego zbioru romansów potrafiłabym wybrać teksty, w których banałem dostrzegam również coś więcej, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zakochani bohaterowie programowo fundują nam zderzanie się z interpretacyjnym powtórzeniem.
