Po co komu podsumowania?
Podsumowania często bywają na cenzurowanym, a w obiegowych sądach, z powodu swojej ostateczności, zwykle wywołują protesty. Najprościej rzecz ujmując, chodziłoby o szereg opozycji: żywa literatura – skostniałe formy, wolność – jej brak. Bóg z maszyny. O „Fabryce Absolutu” Karela Čapka
W "Fabryce Absolutu" można zobaczyć dystopijną fantastykę, odważną satyrę, komentarz polityczny; dosłownie czytana, mówi zaś, że Karburatory wcale nie wytwarzają Boga, lecz produkt unicestwianej materii, byt, którego modusem pozostaje niebycie. To, co zostaje sfabrykowane, to nieistnienie „w stanie chemicznie czystym”. W literaturze jak na wydziale
Nie każdy polonista i nie każdy student musi się wysilać. Niektórzy to, co chcieliby zaznaczyć, wypowiadają sprawnie i konkretnie, bez zastanowienia, ale i bez zająknięcia, często mówią długo i nie brakuje im kontekstów, przykładów, anegdot oraz przypowieści. Zazwyczaj opowiadają z pewnym wrodzonym smakiem, ba – z finezją, ale tym retorycznym chwytom nierzadko brakuje sensu. Bóg, magia i Paktofonika. Archeologia obsesji
W tekstach Paktofoniki zamiast realistycznego obrazu Katowic zawiera się krajobraz mentalny. Ale nie dno duszy i nie głos serca, tylko majaki. Dużą zaletę tych piosenek widziałbym właśnie w tym, że nie są i nie próbują być głębokie. Majaki w ogóle raczej nie są głębokie, co jednak nie znaczy, że nie są niepokojące.