Jurata – bogini kurortów
Anna Tomiak w książce Jurata. Cały ten szpas (2019) ukazuje zmiany, jakie od lat 70. dokonały się w kurorcie w sferze architektonicznej, politycznej i obyczajowej. Lekkim i swobodnym językiem opisuje losy Juraty, polemizując ze stwierdzeniem, że „już nie ma dzikich plaż”. Nie taki dzban fajny, jak go Vondráčková maluje. Refleksje na marginesie szkiców „To nie jest raj” Michała Zabłockiego
W żadnym innym europejskim kraju nie czułem się tak obco, jak w Czechach. Może dlatego, że tylko tu mieszkałem dłużej niż kilka tygodni. Trzeci rok pobytu w Brnie nie poskutkował zapuszczeniem korzeni – z biegiem czasu zacząłem dostrzegać mankamenty tego miejsca, dziwne, w moim odczuciu, zachowania ludzi, pewną zamkniętość. My i tamci
Za dzieciaka na osiedlu żyło się łatwo. Mieliśmy trzepak, miejsce dla gołębi, asfalt do grania w gałę, a w pobliżu mamę, która w foliowej torebce zrzucała z balkonu złotówkę na Big Milka. Mieliśmy swoje tajemnice i swoją paczkę. Mieliśmy też z każdej strony ogrodzenie, garaże i tych “innych”, którzy wtedy –rzecz jasna – byli “obcy”. Jak jest na osiedlu
„Nostalgiczne opowieści o blokach to próba pokazania, że na osiedlu nie żyło się tak źle. Zadziwia mnie autoegzotyzacja doświadczenia osiedlowego, jakby to było coś wyjątkowego. A przecież było czymś powszednim, co łączy różnych ludzi z różnych grup społecznych, z różnych miast i małych miejscowości”.